musicnews musicnews

SUNN O))) - Agharthi Live 10-09

Data: 2011-04-26
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Koncertowe wydawnictwa Sunn O))) uciekają prostej klasyfikacji. Są wypuszczane w małych i zazwyczaj limitowanych seriach, nie są też odzwierciedleniem tego, co znajdziemy na płytach, choć stanowią ich podsumowanie. To coś na kształt wariacji na poszczególne tematy, oczywiście w stylistyczno-kompozycyjnych ramach. Nie zgadzają się też tytuły kompozycji, które ciężko na płycie uświadczyć.

 

W przypadku "Agharthi 10-09" zgadzają się wszystkie powyższe elementy. Koncertówka nagrana została podczas trasy promującej "Monoliths & Dimensions", zatem na materiale z niej została oparta. A dokładnie na ¾ kompozycji, z pominięciem "Alice", bez zaburzonej płytowej chronologii. "Aghartha" rozdzielona została na dwa utwory: "Descent/Ascent" to rozwinięcie rozpoczynającego motywu przewodniego z bardzo ciężkim, smolistym brzmieniem, generowane jedynie przez dwie gitary, toczące transem głośniki przez 18 minut. Drugim jest "A/Interior I/Eye" już z udziałem Attili Csihara, w którym ciężar przeniesiono na psychodelicznie kontrolowany odjazd. I można by w tym momencie napisać, iż to dobre złego początki. Przede wszystkim rozczarowuje kompletny brak dramaturgii znanej z "Monoliths & Dimensions". Atilla deklamuje kompletnie od niechcenia, jakby stał z tekstem spisanym na kartce i nawet nie tyle go recytował, co po prostu czytał, dodając od siebie w drugiej części coś na kształt bawarskiego jodłowania oraz zaklęcia wymawiane w znanym sobie języku, dając próbkę rozległych możliwości głosowych: od skrzeku po bagienny bulgot. Ok, zrehabilitował się po części.

 

Jednak pełnego odkupienia winy dokonuje na dwóch następnych ciosach, w których wszystkie elementy złożyły się w solidną całość. "H&G", czyli "Hunting&Gathering" to już złowrogość i mistycyzm w pełnej krasie. A wieńczący całość "Churchdust", czyli koncertowa odsłona "Big Church" podobnie jak oryginał jest przepełniona mrokiem, paranoidalną aurą, lejąca się lawą błotnistej mazi i węgierskimi medytacjami Attili. Kończy się niespodziewanie, hałasem na granicy wytrzymałości. Pozostawiając słuchacza sam na sam z ciszą i pozostałościami dronowego wiertła w mózgu.

 

"Agharthi Live 10-09" podobnie jak pozostałe "nieregularne" wydawnictwa Sunn O))) pokazują inne oblicze zespołu, a raczej już kolektywu. Fakt niezaprzeczalny jest jednak taki, że przyjmować Sunn O))) najlepiej jest w "żywej" konfrontacji, gdzie dźwięk czuje się fizycznie i psychicznie, a tego nie oddaje nawet najlepszy zestaw audio.

 

Tomek Mądry


Tagi:
Sunn O))), Agharthi Live 10-09

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews