SUNN O))) - Agharthi Live 10-09

Koncertowe wydawnictwa Sunn O))) uciekają prostej klasyfikacji. Są wypuszczane w małych i zazwyczaj limitowanych seriach, nie są też odzwierciedleniem tego, co znajdziemy na płytach, choć stanowią ich podsumowanie. To coś na kształt wariacji na poszczególne tematy, oczywiście w stylistyczno-kompozycyjnych ramach. Nie zgadzają się też tytuły kompozycji, które ciężko na płycie uświadczyć.
W przypadku "Agharthi 10-09" zgadzają się wszystkie powyższe elementy. Koncertówka nagrana została podczas trasy promującej "Monoliths & Dimensions", zatem na materiale z niej została oparta. A dokładnie na ¾ kompozycji, z pominięciem "Alice", bez zaburzonej płytowej chronologii. "Aghartha" rozdzielona została na dwa utwory: "Descent/Ascent" to rozwinięcie rozpoczynającego motywu przewodniego z bardzo ciężkim, smolistym brzmieniem, generowane jedynie przez dwie gitary, toczące transem głośniki przez 18 minut. Drugim jest "A/Interior I/Eye" już z udziałem Attili Csihara, w którym ciężar przeniesiono na psychodelicznie kontrolowany odjazd. I można by w tym momencie napisać, iż to dobre złego początki. Przede wszystkim rozczarowuje kompletny brak dramaturgii znanej z "Monoliths & Dimensions". Atilla deklamuje kompletnie od niechcenia, jakby stał z tekstem spisanym na kartce i nawet nie tyle go recytował, co po prostu czytał, dodając od siebie w drugiej części coś na kształt bawarskiego jodłowania oraz zaklęcia wymawiane w znanym sobie języku, dając próbkę rozległych możliwości głosowych: od skrzeku po bagienny bulgot. Ok, zrehabilitował się po części.
Jednak pełnego odkupienia winy dokonuje na dwóch następnych ciosach, w których wszystkie elementy złożyły się w solidną całość. "H&G", czyli "Hunting&Gathering" to już złowrogość i mistycyzm w pełnej krasie. A wieńczący całość "Churchdust", czyli koncertowa odsłona "Big Church" podobnie jak oryginał jest przepełniona mrokiem, paranoidalną aurą, lejąca się lawą błotnistej mazi i węgierskimi medytacjami Attili. Kończy się niespodziewanie, hałasem na granicy wytrzymałości. Pozostawiając słuchacza sam na sam z ciszą i pozostałościami dronowego wiertła w mózgu.
"Agharthi Live 10-09" podobnie jak pozostałe "nieregularne" wydawnictwa Sunn O))) pokazują inne oblicze zespołu, a raczej już kolektywu. Fakt niezaprzeczalny jest jednak taki, że przyjmować Sunn O))) najlepiej jest w "żywej" konfrontacji, gdzie dźwięk czuje się fizycznie i psychicznie, a tego nie oddaje nawet najlepszy zestaw audio.
Tomek Mądry
Tagi:
Sunn O))), Agharthi Live 10-09
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011