Handsome Furs

musicnews musicnews

ELVIS DELUXE - Favourite State of Mind

Data: 2011-05-10
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Nie z Memphis powinien się kojarzyć ten nasz Elvis, a z pustkowiami południowej Kalifornii. Warszawski kwartet niestrudzenie szuka melodii między punkowym brudem, a brodzącym po pas w amerykańskim niezal-rocku riffowaniem. Drogowskazy znamy dobrze, ale podróżowanie z Królem to kupa dobrej zabawy.

 

Pierwszych pięć piosenek przypomina rock'n'rollową jazdę bez trzymanki. Lampowe wzmacniacze ryczą odkręcone do oporu, wokal rzuca rękawicę naspidowanemu Nickowi Oliveri za mikrofonem Mondo Generator, a lekkość z jaką ta maszyna prze do przodu przypomina najlepsze momenty Fu Manchu. No i te chwytliwe refreny, jakich u nas wciąż za mało.

 

Całość zwalnia dopiero na wysokości instrumentalnej miniatury "Out There", gdzie zgiełk na chwilę ustępuje miejsca psychodelii. Przestrzennej, nienachalnej i urzekającej w swojej prostocie. W tym samym nastroju utrzymany jest następny w kolejce "Take It Slow" z kapitalnie zaaranżowanymi wokalami, subtelną sekcją rytmiczną, przygrywającą jakby zza ściany i bardzo trafionym tytułem. Potem tempo wzrasta, osiągając apogeum w "Break The Silence", gdzie bluesowe gitary zostają wyparte przez agresywną hybrydę żerującą na dorobku Rona Ashetona i Jamesa Williamsona. Zapalone cygaro ląduje w kałuży rozlanej benzyny. Sypią się iskry i bucha ogień.

 

Presley mawiał, że jeżeli naprawdę czujesz rock and rolla to jego dźwięki nie pozwolą ci wysiedzieć spokojnie na czterech literach. Przypomniałem sobie te słowa podczas spotkania z naszym Elvisem. Bo mimo że lepszy od oryginału nigdy nie będzie, to jednak przypieprzyć potrafi.

 

Maciek Stankiewicz


Tagi:
Elvis Deluxe, Favourite State of Mind, The Black Tapes, Ahimsa

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews