Asymmetry 2011

musicnews musicnews

WEEDEATER - Jason... The Dragon

Data: 2011-03-27
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Nie przepadam za twórczością Weedeater. Sam styl grupy, plasujący się gdzieś na skrzyżowaniu stoner rocka i sludge jest jak najbardziej w porządku, jednak muzyka zespołu zawsze wydawała mi się zbyt jednowymiarowa, a wokal pozbawiony jakiegokolwiek uroku. Być może to zasługa produkcji Steve Albiniego, może po prostu lepszych kompozycji, ale "Jason…the Dragon" to pierwsza płyta Weedeater do której wracam z przyjemnością.

 

Weedeater to mieszanka morderczo przesterowanych gitar, wolnych temp, południowoamerykańskiego klimatu i tyleż charakterystycznych, co irytujących, skrzeczących wokali. Twórczość zespołu można by określić jako rozwodnioną wersję EyeHateGod. Nie lżejszą, ale raczej pozbawioną potężnej dawki szaleństwa, tak charakterystycznej dla chluby Nowego Orleanu. Na "Jason..the Dragon" Weedeater wyklarował brzmienie i bardziej skupił się kompozycjach. Wokal nadal pozostaje najsłabszą stroną zespołu, ale na całe szczęście jest schowany za potężnym brzmieniem gitar. Dalej denerwuje, ale nie na tyle, aby zepsuć całą płytę. Utwory roją się od bluesowych riffów. Chwytliwych, ale wszystkie już gdzieś słyszałem. Nie brakuje za to niespodzianek innego rodzaju. "Palm and Opium" to w zasadzie tylko wokal i gitara pedal steel. "March of the Bipolar Bear" to perkusyjne solo, a "Whiskey Creek" to akustyczna bluesowa gitara, bas i odgłosy bagien. Idealne zakończenie płyty.

 

Produkcja Albiniego pomogła zespołowy wyklarować brzmienie bez utraty ciężaru gitar. Kilka nietypowych utworów tylko potęguje ten charakterystyczny południowy klimat. To w dużej mierze właśnie dzięki nim całość zamiast nużyć, jak to bywało w wypadku poprzednich płyt grupy, wciąga i zachęca do wielokrotnego słuchania. Starzy fani Weedeater pewnie będą marudzić, że płyta nie jest wystarczająco ciężka i przytłaczająca. Jednak jeśli ktoś nie zna jeszcze twórczości zespołu, to powinien zdecydowanie zacząć od "Jason…the Dragon". Można się pozytywnie zaskoczyć.

 

Maciej Pletnia


Tagi:
Weedeater, Jason... The Dragon

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews