ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011

To był mój pierwszy raz. I wcale nie chodzi tylko o to, że w czasie, w którym niemieccy weterani po raz pierwszy grali nad Odrą, moim ulubionym zespołem zza zachodniej granicy był kultowy duet Bohlen/ Anders. Bo oprócz tego, że była to moja pierwsza koncertowa konfrontacja z autorami "Metal Heart", to był także mój pierwszy raz w klubie Eter.
Pozwólcie więc, że kilka zdań poświęcę temu nowemu miejscu na koncertowej mapie stolicy Dolnego Śląska. Usytuowany w podziemiach multikina Helios w samym sercu miasta, lokal o kilku poziomach robi spore wrażenie. Zmagania na scenie można oglądać zarówno z poziomu płyty, jak i z przeszklonej galerii. Napoje chłodzące serwowane są w kilku barach umieszczonych na każdym z poziomów. Wnętrza utrzymane w chłodnym, dość nowoczesnym stylu, z labiryntem schodów choć nie należą może do zbyt przytulnych, to dobrze pasują jako tło dla metalowych zmagań. Podwieszone pod sufitem przody sprawiają, że scena, choć wcale nie gigantycznych rozmiarów, nie jest jednak zagracona ścianą głośników. Przez co muzycy mają więcej miejsca. A publiczność większy komfort oglądania.
Ale przejdźmy do meritum. W niedzielny wieczór pod tym zacnym miejscem pojawiło się - zdaje się - nieco ponad 500 osób. Frekwencja nie powalała - jak zdążył poinformować mnie bardzo sympatyczny sprzedawca z bogato zaopatrzonego stoiska z merchem, na niemieckiej części trasy zdarzały się i komplety po dwa tysiące widzów. ponad tysiąc maniaków pofatygował się w Hiszpanii - ale być może swoje zrobiła zdecydowanie za wysoka cena biletów. Psychologiczna granica stu złotych za występ klubowy robi chyba swoje.Jednak ci, którzy wysupłali tą wcale pokaźną sumkę na pewno nie żałowali wydatku. Jako przystawkę zaserwowano występ Steelwing. Szwedzi znani pewnie co poniektórym ze wspólnych występó z Sabaton nad Wisłą, nie zajęli zbyt wiele czasu. I bardzo dobrze. Chłopaki nie zdołali przykuć mojej uwagi na dłużej niż 30 sekund. Ich hard'n'heavy stał się więc mimo woli soundtrackiem do towarzyskich rozmów w przedsionku męskiej toalety. Klasyk.
Ale już pierwsze dźwięki introdukcji, która płynnie przeszła w singlowy "Teutonic Terror" z pierwszej od 14 lat studyjnej płyty Accept szybko wygoniły nas na salę. Po lewej stronie umiejscowił się najmniej aktywny w czasie całego show, postawny Hermann Frank. Obok niego kędzierzawą czupryną wymachiwał, szarpiący cztery struny, Peter Baltes. Po przeciwnej stronie swój rewir miał łysy jak kolano Wolf Hoffmann uzbrojony w białą Flying V. Za plecami za sporawych rozmiarów zestawem w takim samym białym kolorze zasiadł Stefan Schwarzmann. A w centralnym punkcie sceny pojawił się odziany w militarny t-shirt i takąż czapeczkę właściciel ładnie zdartego głosu Mark Tornillo i zaczęła się dwugodzinna podróż sentymentalna do świata skrzyżowanych gryfów, synchronicznego headbangingu i podniosłych refrenów.
Nowy wokalista od początku kupił publikę swoim bezpretensjonalnym zachowaniem. Widać było, że facet znakomicie czuje się na scenie i szalejący w najlepsze fani pozytywnie go nakręcają. Wystarczyło kilka utworów: "Bucket Full of Hate, "Starlight , "Love Child" i "Breaker" by pozbył się górnej części garderoby i całkowicie już wyluzowany - świetnie śpiewając - dyrygował chórem fanów.
Tornillo, Hoffmann i Baltes praktycznie przez cały czas uśmiechnięci znakomicie się bawili. A ta radość grania udzielała się publice, która z entuzjazmem porównywalnym do radości Wojciecha Szczęsnego po trafieniu Arszawina na 2:1 w pierwszym ćwierćfinale Champions League, reagowała na dźwięki płynące ze sceny. Ale czy mogło być inaczej, skoro Niemcy serwowali nam kolejno: "Restless and Wild", "Son of a Bitch", "Slaves to Metal" i "Metal Heart". W czasie tej ostatniej kompozycji, klasyczny motyw z "Dla Elizy" został odśpiewany przez wszystkich obecnych tego wieczora. "Eter" zadrżał w posadach, gdy cały band wraz z publiką osiągnął stan idealnej harmonii. Zresztą trzeba tu oddać szacunek kolesiowi od hebli. Niemczy brzmieli fe-no-me-nal-nie.
W drugiej części seta band kontynuował przegląd dyskografii. Usłyszeliśmy: zrywny "Losers and Winners" z "Balls To The Wall", jedynego reprezentanta "Russian Roulette" czyli wykrzyczany przez ludzi"Aiming High", oparty na zabójczym riffie "Princess of the Dawn", "Up to the Limit" i zadziorny "Burning" z wydanego równo 30 lat temu "Breaker".
Bis był obowiązkiem. Superszybki "Fast as a Shark", ostatni z reprezentujących znakomitą "Blood of The Nations" "Pandemic" i hicior nad hiciory, czyli "Balls to the Wall". Ta heavy metalowa trójca zakończyła ostatni z polskich występów tegorocznej trasy Accept. Później jeszcze wspólne zdjęcia z fanami, autografy i do domu. Weterani udowodnili, że w starym piecu diabeł pali. I choć sądziłem, że nic nie przebije tekstu kolesia od merchu, który na poziomie 120 baksów odpadł z e-bayowej licytacji rzadkiego t-shirta Slayer: Wiesz, jestem maniakiem. Mam jakieś 300 koszulek Slayera. A potem możemy mówić o long sleevach i bluzach. Sic! Ale okazało się, że byłem w błędzie. Gig Accept był jak wycieczka czołgiem dla sześciolatka albo wspólna kąpiel z trójką sióstr Kardashian dla jego ojca. Pełen odjazd.
Maciej Miskiewicz
Źródło: MusicNews.pl
Tagi:
Accept, Steelwing
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011















Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011