Bipolar Bears

musicnews musicnews

AUSTRALIAN PINK FLOYD SHOW - relacja z koncertu w Warszawie, 27.01.2011

Data: 2011-02-05
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Historia lubi się powtarzać. Podobnie bywa z koncertami. W styczniu 2011 roku już po raz czwarty zespół The Australian Pink Floyd Show odwiedził Polskę grając aż siedem koncertów: w Rzeszowie, Płocku, Gdańsku, Warszawie, Katowicach, Bydgoszczy oraz Lublinie. Tegoroczna trasa, podczas której prezentowane są "największe przeboje" zespołu Pink Floyd z wykorzystaniem technologii 3D przyciągnęła oczywiście tłumy.

 

Koncert na warszawskim Torwarze (27 stycznia 2011 r.) nie był przeze mnie specjalnie wyczekiwany, ale ciekawiło mnie czym zespół zaskoczy, co zagra, jaką wytworzy atmosferę grając te utwory, które przecież wszyscy znamy na pamięć. No i niestety, ale już sam początek nie powalił, co było dość zaskakujące zważywszy, że wystartowali z "Shine on you crazy diamond". Nawet kolejny "Welcome to the Machine" – tak totalnie poruszający, mocny, wwiercający się w głowę kawałek – nie był w stanie przebić się tak jak powinien...

 

Ale mniej więcej w połowie pierwszej części koncertu powoli atmosfera zaczęła się poprawiać. Australijczycy zaczęli się rozkręcać, a za nimi również publiczność. Choć o wspólnym śpiewaniu, tak jak to się działo w styczniu rok i dwa lata temu, nie było mowy. Po dwudziestominutowej przerwie wszyscy byli już zaopatrzeni w specjalne okulary do oglądania trójwymiarowych wizualizacji – niestety tylko podczas kilku utworów. Ale wyglądało to ładnie, razem ze świetnie zsynchronizowanymi laserami. Tę część zespół rozpoczął zdecydowanie żywiej utworem "Speak to me". Później pojawiły się m.in. "Breathe", "On the run", "Time" oraz "Great gig in the sky". Wykonanie tego ostatniego pozostawiło jednak wiele do życzenia. Zdecydowanie lepiej poradziła sobie z tą słynną wokalizą rok temu nasza rodaczka Aleksandra Bieńskowska, która oprócz niewątpliwych umiejętności wokalnych włożyła w ten fragment serce i duszę.

 

Jeżeli mowa o największych przebojach Pink Floyd, to nie mogło zabraknąć "Another brick in the wall", "Money", "Wish you were here" i "Comfortably Numb". Na bis zespół zagrał jeszcze "Run like hellę i na tym warszawski koncert w ramach Pink Floyd Greatest Hits World Tour 2011 się zakończył. Mimowolnie pojawia się pytanie: co dalej? I czy ta formuła już sie nie wyczerpała, tym bardziej, że połowa oryginalnego składu projektu The Australian Pink Floyd Show przestała być w przeciągu ostatniego roku jego członkami i koncertuje pod nazwą The British Pink Floyd Show? Różnica między tym, co słyszeliśmy rok temu a tym, co zaprezentowano w styczniu tego roku była naprawdę znaczna... Koncert był w miarę poprawny, ale i tak bez mocy. Miejmy nadzieję, że na kolejnych występach, które będą grane jeszcze do końca kwietnia zespół sprosta tej wielkiej, bogatej twórczości jaką zostawił nam zespół Pink Floyd.

 

Karolina Łukasiewicz

 

Setlista:

 

Shine On You Crazy Diamond (Parts I-V)
Welcome To The Machine
Coming Back To Life
Arnold Layne
Sorrow
Learning To Fly
Dogs

 

20-minutowa przerwa

 

Speak To Me
Breathe
On The Run
Time
Breathe (Reprise)
The Great Gig in the Sky
What Do You Want From Me?
Careful With That Axe, Eugene
Money
The Happiest Days Of Our Lives
Another Brick in the Wall, Part II
One Of These Days
Wish You Were Here
Comfortably Numb
Run Like Hell


Źródło: MusicNews.pl

Tagi:
The Australian Pink Floyd Show, Pink Floyd

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews