CALEXICO - relacja z koncertu w Katowicach, 19.11.2010

Pozornie niewiele jest równie niepasujących do siebie rzeczy jak przemysłowy krajobraz Górnego Śląska ("mining area of Poland" - jak usłyszeliśmy ze sceny) i przestrzenne dźwięki amerykańsko-meksykańskiego pogranicza w wykonaniu Calexico. A jednak w czwartkowy wieczór w katowickim Jazz Klubie Hipnoza zagrało wszystko: od zjawiskowej muzyki, przez roztańczoną publiczność, a skończywszy na świetnym brzmieniu.
Dzień po wizycie na festiwalu Ars Cameralis Amerykanie wystąpią w Berlinie na imprezie z okazji 20-lecia wytwórni City Slang, grając w całości swoją najlepszą płytę "Feast Of Wire". Materiał z tego albumu zdominował też katowicki koncert, ale nie zabrakło niespodzianek, wśród których największe wrażenie zrobił sprawnie przemycony fragment "Love Will Tear Us Apart" Joy Division. "Feast Of Wire" to płyta pełna kontrastów, łącząca żywiołowość meksykańskiej muzyki ludowej z pełnym sentymentów współczesnym alt-country. Piosenki opowiadają o jednej z największych migracji XX wieku, której centralnym punktem jest przeprawa przez Rio Grande. To historia osobistych dramatów ludzi, którzy stawiają wszystko na jedną kartę, by zapewnić swoim bliskim godne życie. Wraz z wprowadzeniem w stanie Arizona restrykcyjnego prawa imigracyjnego mało wypowiedzi artystycznych ma taką moc jak wspomniany album, jednak w przeciwieństwie do wielu muzyków, którzy brylują obecnie w mediach, członkowie Calexico nie muszą afiszować się ze swoimi poglądami. Za nich przemawia muzyka.
A ta, zgrabnie balansująca między chwytającymi za serce melodiami wygrywanymi na elektrycznej gitarze stalowej, nieposkromioną energią sekcji dętej, a nawet fragmentami improwizacji, chyba nikogo z obecnych w Hipnozie nie pozostawiła obojętnym. Calexico w wydaniu koncertowym to przede wszystkim perfekcyjne wykonanie i ogromna radość grania. Daje się to odczuć zarówno w spokojniejszych utworach, gdzie każdy naładowany emocjami dźwięk jest dopieszczony z aptekarską niemal precyzją, jak i w tych rzadkich momentach, kiedy potężne brzmienie rozpędzonego zespołu przywodzi na myśl post-rockowy inwentarz. Słowem: i do tańca, i do różańca. Alt-country w najlepszym wydaniu. Jedyne do czego mozna się przyczepić to czas trwania występu: niespełna godzina i cztery piosenki na bis to jednak trochę za mało jak na drugą wizytę muzyków w naszym kraju. Pozostaje mieć nadzieję, że gorące przyjęcie, jakie zgotowała im katowicka publiczność sprawi, że Polska stanie się stałym punktem w ich europejskich wojażach.
Maciek Stankiewicz
Źródło: MusicNews.pl
Tagi:
Ars Cameralis, Calexico
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011















Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011