Asymmetry 2011

musicnews musicnews

I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011

Data: 2011-03-23
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Z porządną dawką energii i bez zadęcia – takie wrażenia towarzyszyły mi, kiedy 20 marca wieczorem opuszczałam warszawski klub Stodoła po koncercie I Blame Coco. Idąc na koncert oczywiście wiedziałam, że młoda wokalistka o dość charakterystycznym i ciekawym głosie nazywa się Eliot Paulina Sumner i jest córką Stinga, ale to, co robi na scenie, dalekie jest od obecnej formy jej ojca.

 

Stodoła była wypełniona ciasno, a ludzie z zadziwiającą niecierpliwością wyczekiwali na pierwsze dźwięki i wyjście na scenę pani Eliot. Nie dziwiło więc, że popłynęli razem z nią od samego początku. Ucieszyło mnie jednak bardziej rockowe niż popowe i elektroniczne brzmienie zespołu, moc energii jaka płynęła ze sceny, bardzo krótkie przystanki pomiędzy utworami i brak przymilania się do publiczności. Coco jakby nieco onieśmielona wspaniałym przyjęciem zdołała jedynie pytać nas co jakiś czas "jak się mamy?" i upewniać, że "to fantastycznie grać w Warszawie taki koncert". I dobrze.

 

Wokalistkę chwilami roznosiło na scenie, ale zespół młodych mężczyzn, który jej dzielnie towarzyszył nie pozostawał dłużny – Jonas Jalhay na gitarze, Alexis Nunez na perkusji, Rory Andrew na basie oraz Jonny Mott odpowiedzialny za elektronikę, wydawali się również wciągnięci w ten pięćdziesięcio minutowy bardzo intensywny kontakt z polską publicznością.

 

Nagłośnienie raczej nie dawało powodów do narzekań, chociaż w kilku momentach można było się zastanawiać gdzie podział się dźwięk gitary i klawiszy, na których od czasu do czasu młoda wokalistka jakby nie było grała. Ale to tylko taki szczególik.

 

Oczywiście nie zabrakło najbardziej rozpoznawalnych utworów I blame Coco. Publiczność odśpiewała "Selfmachine", "Quicker", czy "In Spirit Golden". Były i ballady ("It’s About to Get Worse") oraz cover Fleetwood Mac – "The Chain".

 

Można sądzić, że koncert okazał się być chyba dla wszystkich zgromadzonych tego wieczora w Stodole świetnym zakończeniem weekendu i rozpoczęciem nowego tygodnia. Widok uśmiechniętych i śpiewających twarzy ludzi, a szczególnie klaszczącego dzielnie małego chłopczyka wspartego wysoko na ramionach taty – takich dobrych popowych koncertów oby jak najwięcej!

 

Karolina Łukasiewicz


Źródło: MusicNews.pl

Tagi:
I Blame Coco

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews