I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011

Z porządną dawką energii i bez zadęcia – takie wrażenia towarzyszyły mi, kiedy 20 marca wieczorem opuszczałam warszawski klub Stodoła po koncercie I Blame Coco. Idąc na koncert oczywiście wiedziałam, że młoda wokalistka o dość charakterystycznym i ciekawym głosie nazywa się Eliot Paulina Sumner i jest córką Stinga, ale to, co robi na scenie, dalekie jest od obecnej formy jej ojca.
Stodoła była wypełniona ciasno, a ludzie z zadziwiającą niecierpliwością wyczekiwali na pierwsze dźwięki i wyjście na scenę pani Eliot. Nie dziwiło więc, że popłynęli razem z nią od samego początku. Ucieszyło mnie jednak bardziej rockowe niż popowe i elektroniczne brzmienie zespołu, moc energii jaka płynęła ze sceny, bardzo krótkie przystanki pomiędzy utworami i brak przymilania się do publiczności. Coco jakby nieco onieśmielona wspaniałym przyjęciem zdołała jedynie pytać nas co jakiś czas "jak się mamy?" i upewniać, że "to fantastycznie grać w Warszawie taki koncert". I dobrze.
Wokalistkę chwilami roznosiło na scenie, ale zespół młodych mężczyzn, który jej dzielnie towarzyszył nie pozostawał dłużny – Jonas Jalhay na gitarze, Alexis Nunez na perkusji, Rory Andrew na basie oraz Jonny Mott odpowiedzialny za elektronikę, wydawali się również wciągnięci w ten pięćdziesięcio minutowy bardzo intensywny kontakt z polską publicznością.
Nagłośnienie raczej nie dawało powodów do narzekań, chociaż w kilku momentach można było się zastanawiać gdzie podział się dźwięk gitary i klawiszy, na których od czasu do czasu młoda wokalistka jakby nie było grała. Ale to tylko taki szczególik.
Oczywiście nie zabrakło najbardziej rozpoznawalnych utworów I blame Coco. Publiczność odśpiewała "Selfmachine", "Quicker", czy "In Spirit Golden". Były i ballady ("It’s About to Get Worse") oraz cover Fleetwood Mac – "The Chain".
Można sądzić, że koncert okazał się być chyba dla wszystkich zgromadzonych tego wieczora w Stodole świetnym zakończeniem weekendu i rozpoczęciem nowego tygodnia. Widok uśmiechniętych i śpiewających twarzy ludzi, a szczególnie klaszczącego dzielnie małego chłopczyka wspartego wysoko na ramionach taty – takich dobrych popowych koncertów oby jak najwięcej!
Karolina Łukasiewicz
Źródło: MusicNews.pl
Tagi:
I Blame Coco
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011















Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011