KAYAH - relacja z koncertu w Łodzi - 10.12.2009
Scena jakby na miarę. Z tyłu, na podwyższeniu miejsce na stały skład zespołu. Przed nim, lewą stronę zajmie kwartet skrzypcowy, cały środek dla gwiazdy wieczoru i trzy krzesła barowe dla chórku z prawej. Od godz. 20.15 widownia powoli się zapełnia. Swe numerowane miejsca siedzące (w tygodniu koncertu bilety były już nie do zdobycia) odnajdują panie z partnerami, panie z przyjaciółkami, panie z dziećmi (za mną babcia z wnuczką, które wygrały swe bilety w konkursie sms-owym), całe rodziny i paczki przyjaciół. Wiek od pięciu do pięćdziesięciu i, co później zostało wykorzystane do śpiewania z podziałem na głosy, wielu panów.Światła nastrojowo wydobywają z mroku instrumenty zastygłe w oczekiwaniu, gdy z głośników płynie "Trudno kochać", potem "Za blisko". Słowa rozpoznaję, tylko te skrzypce w aranżacjach "coś" robią znajomej melodyce. Tajemnicę rozwiewa beznamiętny głos spikera. "Słuchają państwo przedpremierowych fragmentów kolejnej płyty, która ukaże się w lutym 2010 roku". I już tylko fragmenty "100 lat młodej parze" i "Kamień" dzielą nas od muzyki na żywo.
Pierwsza na scenie, i po raz pierwszy w Łodzi, pojawiła się gdańska formacja Loco Star. Utwory "Steppin'", "In Music We Trust", "Elusive" i "Arps" z wydanej w ubiegłym roku przez Kayax płyty "Herbs" zachęciły mnie do zapoznania z dorobkiem zespołu, ale i wprowadziły w oniryczno-poważny nastrój alternatywnego electro-popu. Zjawiskowa Marsija w kwiecistej sukience czarowała wyrazistym wokalem, wspomagana przez Pata na basie, U1 na perkusji oraz Tomka Ziętka - trębacza obsługującego również syntezatory i samplery. Nastrój dopełniały intensywne w kolorach tylne światła pozostawiające samych artystów zbyt delikatnie oświetlonych. Ale w końcu taka rola supportu – tylko rozpocząć ten wieczór.
Za chwilę koloryt zmienił się zauważalnie. Ciepłe, żółte barwy skontrastowane z niebieskim tłem ogrzały scenę, na której technicy zmieniali ustawienie instrumentów. Widownie natomiast powitał łamaną polszczyzną Nick Sincler z "Fabryki Gwiazd" zapowiadając kolejną atrakcję w postaci Breta Amazzeinga z charytatywnej fundacji We Share Smiles, który wciągnął publiczność w zabawę magicznymi sztuczkami z balonikami, banknotami i chustkami.
I w końcu wyczekiwany koncert. Najpierw miejsca swe zajęli muzycy, potem chórek zaintonował "Pokochaj Ją" i dopiero po chwili pojawiła się sama Kayah w czarnej, krótkiej, jakby skórzanej sukience z metalowymi naramiennikami z których wisiało włosie przypominające końskie ogony by zaśpiewać Lustro czeka. Przesłanie tego utworu będzie przewijało się przez cały koncert jak i pozytywne wibracje następującego po nim ciepłego powitania. "Witajcie kochani w mym ulubionym mieście Łodzi". Kayah nawiązała do nagrywanego dokładnie tu w Wytwórni pierwszego w Polsce koncertu MTV Unplugged w listopadzie 2006 oraz swej pracy jako modelka, po czym weszła w widownie by uścisnąć dłoń z tymi szczęściarzami, którzy siedzieli przy właściwym przejściu. I ja tam byłam i... dostąpił mnie ten zaszczyt. Tu pasuje mi uwaga na temat wartości koncertów. To prawdziwy dla artysty egzamin umiejętności wejścia w dialog z własnymi fanami, wzbogacenia piosenek o kolejną warstwę znaczeń przez osobiste anegdoty i ciekawostki, a także możliwość pokazania pełnej gamy emocji przez własną ekspresję sceniczną wspartą oprawą świetlną i multimedialną. Kayah dokonała tego wszystkiego robiąc przy tym prawdziwie profesjonalne show. Ale po kolei.
Pierwszy swój utwór podsumowała skromnie: "Fryzura mi nie wychodziła, ja nie wchodziłam w sukienkę, od jutra nie jem i już się pomyliłam w słowach" Po czym usłyszeliśmy "I love you" w piosence "Dla mnie to skarb". Odpowiedzią była kremowa róża od fanki z pierwszego rzędu. I spokojnie rozpoczynająca się "Jak skała" powoli przerodziła się w pełny energii popis wokalno-instrumentalny, który trwał pomimo, że artystka znikła przed jego końcem by zmienić strój. Jak urzeczona wpatrywałam się w choreografię ruchu pozostałego na scenie chórku i wsłuchiwałam w możliwości wokalne ciemnoskórego Nicka, który teksty piosenek w obcym języku wyśpiewywał bezbłędnie dodając do nich intrygujące wokalne ozdobniki. Warto tu wspomnieć, że również dźwięczne a za razem balsamiczne głosy Ewy Jach i Iwony Zasuwy harmonijnie uzupełniały mocny, chropowaty śpiew Kayah w trakcie całego koncertu. Po powrocie artystki w długiej, czarnej wieczorowej sukni, usłyszeliśmy "Do diabła z przysłowiami". Wymowa piosenki wzmocniona była pogłosem i multimedialnym tańcem cyfrowego drzewa na ekranie. Zdjęcia rodzinne za Danielem i jego bębnami z kolei ilustrowały kolejną Mariannę by dać jej jeszcze bardziej osobisty wydźwięk. Przy czym Kayah wspomniała, że od kilku koncertów zmieniła słowa na "bez czułości tylu lat", podziękowała za budowę nastoju zespołowi Royal String Quartet, kontynuując stonowaną zadumę w "Oceanie spokojnym już" (krople rozpryskującej wody na ekranie hipnotyzowały) i w dźwiękowo mrocznej "Bursztynowej wieży". Tę część koncertu, przed kolejną zmianą stroju, zakończyła piosenka "Dzielę na pół". Wychodząc, Kayah oddała scenę Nickowi Sinclerowi by ten wirtuozersko i energetycznie wykonaną piosenką "Will You Be There" oddal hołd królowi popu, który odszedł w tym roku. Porywające wykonanie drugiej piosenki - "Nothing Can Come Between Us" - było również okazją, by w zabawę wciągnąć cała publiczność. Panie śpiewały "Nothing Can Come" na co panowie odpowiadali "Between Us", za co ci drudzy otrzymali szczere pochwały od artystki, która w międzyczasie powróciła w nowej kreacji by zaśpiewać "Nie chcę niczego więcej". Lekkie, szybkie tempo tej piosenki zostało podtrzymane przez "Na językach", która to poderwała cała publiczność do żywiołowego tańca. "Mogliście wcześniej powiedzieć, że lubicie szybkie numery" skomentowała wokalistka ale mimo to Santany słuchaliśmy już na siedząco. Po podziękowaniach dla sponsorów i kolejnych komplementach dla słuchaczy nastąpiły "Diamenty" i piosenka, która kończyła koncert sprzed trzech lat "Wszystko się skończyło". Wszyscy muzycy i każdy z osobna doczekał się przedstawienia i podziękowań. Co było do przewidzenia artystka z muzykami dostali "standing ovation". I wielkie brawa zamilknąć nie chciały! Więc na bis całość dopełnił solowy występ Kayah z nastrojową "Na balkonie w Weronie".
Czwartkowy koncert w Łodzi był dla mnie prawdziwym przeżyciem muzycznym połączonym z magicznym spotkaniem z drugim człowiekiem. Bezpretensjonalna Kayah, do bólu szczera i pełna uroku w dystansie do siebie, dała występ dopracowany do perfekcji od strony muzycznej pozwalając sobie na autentyczność i spontaniczność w kontakcie z publicznością.
Chęć piosenkarki do występowania w Łodzi co tydzień, to niemała pochwała tutejszych słuchaczy jednak chyba niemożliwa do spełnienia. Ja natomiast liczę, że wiosenna trasa Kayah z Royal String Quartet promująca następną płytę, nie ominie Wytwórni, gdyż to miejsce po raz kolejny dowiodło, że jest wspaniałą sceną dla najlepszych z najlepszych.
13 grudnia ostatni koncert tej trasy, a ci którzy nie zdążyli, mają szansę posłuchać Kayah w Sylwestra w Koszalinie.
Tekst: Anna Mirowska
Zdjęcia: Tomasz Przybył







Źródło: MusicNews.pl
Komentarze
cHCIAŁAM SPROSTOWAĆ,ŻE RÓŻA NIE BYŁA OD SŁUCHACZKI Z PIERWSZEGO RZĘDU,I ŻE TO TA SAMA FANKA,KTÓRA NĘKAŁA KAYAH PRZED WYKONANIEM OSTATNIEGO" NA BALKONIE W WERONIE"
(2010-09-04 | 10:54)
~ remedios1979
- METAL HAMMER FESTIVAL - relacja z festiwalu w Katowicach, 27.08.2010
- CANNIBAL CORPSE, SUFFOCATION - relacja z koncertu w Dublinie, 21-22.08.2010
- COKE LIVE MUSIC FESTIVAL - relacja z festiwalu w Krakowie, 22.08.2010
- COKE LIVE MUSIC FESTIVAL - relacja z festiwalu w Krakowie, 21.08.2010
- XV BRUTAL ASSAULT FESTIVAL - relacja z festiwalu w Josefovie, 12-14.08.2010
- SCORN: wywiad z Mickiem Harrisem
- ŚWIEŻA KREW: The Jordy Warsaws
- CONVERGE, KYLESA, GAZA, KVELERTAK - relacja z koncertu w Krakowie, 08.08.2010
- OFF FESTIVAL 2010 - relacja z festiwalu w Katowicach, 08.08.2010
- OFF FESTIVAL 2010 - relacja z festiwalu w Katowicach, 07.08.2010














IQ
Outside The Box
Inlakesh
Wbrew wszystkiemu
White Crosses
Homeland
Scream
Hawk
The Truth
ACID DRINKERS - Warszawa, 31.0...
METAL HAMMER FESTIVAL - Katowi...
GOJIRA - Warszawa, 25.08.2010
THE CULT - Warszawa, 12.08.201...
PINK MARTINI - Warszawa, 20.07...
SKINNY PUPPY - Warszawa, 18.08...