musicnews musicnews

MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011

Data: 2011-04-11
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Dzięki uprzejmości szefostwa Cold Spring Records miałem przyjemność uczestniczyć w wydarzeniu które jak na tak ogromne miasto jakim jest Londyn zaliczane jest do rzadkosci - niestety. Przez Relentless Garage od lat nie przeszła tak ogromna fala hałasu, jaką mieliśmy przyjemność odczuć na sobie tuż po wejsciu na salę. Death-industrialny amok "umilający" oczekiwanie na pierwsze projekty. Publika bardzo przekrojowa, od gothów, metali, "normalnych" obywateli, do panów pod krawatem czy pań na szpilkach. Dodatkową, a właściwie główną atrakcją 21-lecia Cold Spring był zaproszony na nią jako headliner szwedzki projekt Mz.412, który miał wystąpić po raz pierwszy od 20 lat w oryginalnym składzie. Niestety nie pojawił się kanadyjski Sleep Research Faicility, który odwołał swój występ w ostatniej chwili, a został zastąpiony brytyjskim Skullflower.

 

Na pierwszy rzut poszedł Iron Fist The Sun, jednoosobowy projekt z Birmingham. Cóż można powiedzieć, istna klasyka death industrialu czerpiąca garsciami od takich tuzów gatunku jak Brigher Death Now, IRM czy Moljebka Pulse. Jak to bywa na takich występach, parktycznie zerowa interakcja muzyków z publiką, wizualizacje lub ich całkowity brak, bardzo statyczne światła na scenie i człowiek na srodku uderzający w instrumenty klawiszowe oraz krzyczący do mikrofonu coś czego nie da się zrozumieć.

 

Jako drugi w zastępstwie kanadyjskiego ambientowego Sleep Research Facilty wystąpił brytyjski Skullflower. Dwuosobowy projekt, który na wyspach zdobył status aktu wręcz kultowego. Muzyka z gatunku "kochasz lub nienawidzisz". Trudno nawet opisać to co zaprezentowali - dwadzieścia minut czystego noise'u, dwie gitary, delaye i na wpół kontrolowany hałas. Koncert zagrany głównie tyłem do publiki, a zakończony niczym nie zapowiadamym zejściem ze sceny.

 

Na koniec prawdziwe misterium oczekiwane przez wszystkich zebranych. Mz.412 pierwszy raz po dwudziestu latach w oryginalnym składzie. Zapewne niektórzy z czytelników pamietają ich występ w warszawskim "Parku" jakieś piętnaście lat temu. Na scenie trzy postaci w białych koszulach i czarnych maskach. Na początek "Ritual: Summ Nv 41:2:5", zaraz potem "Infernal Affairs". Czyste odhumanizowane misterium, wspomagane bardzo psychodelicznymi wizualizacjami świetnie ilustrującymi dźwięki generowane przez Szwedów. Dwie godziny dzwiękowego catharsis wspomaganego piwem oraz jak zwykle sympatycznym otoczeniem z naciskiem na merch. Reszta setlisty Mz.412: "Paedophilia Cum Sadismus", "Untitled / In Hoc Signo Vinces", "Deklaration of Holy War", "Unhealing Wounds", "Wounds of a Fallen Warrior", "Point of Presence", "Invok: Satha 412.71", "Nil Volentibus Arduum / Non Omnis Moriar", "Mourning Star", "Submit And Obey", "Auguste Piccards Nightmare", "Overthrowing European Christianity".

 

Paweł Migal


Źródło: MusicNews.pl

Tagi:
Mz.412, Cold Spring, Skullflower, Iron Fist The Sun

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews