ROTTING CHRIST - wywiad

Rotting Christ i folk metal?! Co za bzdura!
Rozmowa z Sakisem Tolisem
Rzadko spotyka się takich muzyków, jak Sakis Tolis, główna postać greckiego zespołu Rotting Christ. Facet ma dopiero 37 lat i talent, dzięki któremu mógłby zapewnić sobie wygodne życie. Choć trudno w to uwierzyć, jego bogate i wygodne życie nie interesuje.
Sakis komponuje niemal bez przerwy, bo muzyka jest jego życiem. Duszę zaprzedał mrocznym i ekstremalnym dźwiękom. Przez ponad 20 lat dorobił się zasłużonego uznania i szacunku na scenie metalowej. Miewał z zespołem momenty lepsze i gorsze, choć patrząc na historię Rotting Christ, przeważały pozytywy. Do listy plusów doszła kolejna płyta zespołu, "Aealo" (polska premiera 22 lutego 2010). Słowo pochodzi z języka starogreckiego i oznacza katastrofę, zniszczenie, co ma związek z dźwiękowo-tekstową zawartością materiału, traktującego o bitwach i ich konsekwencjach dla walczących - skrótowo rzecz ujmując. W notce promocyjnej napisano, że muzycy nagrywali w studiu położonym niedaleko Olimpu, gdzie przed wiekami Grecy toczyli krwawe boje z rzymskimi legionistami.
Płytę docenił prestiżowy magazyn "Terrorizer" uznając "Aealo" albumem miesiąca. Można zakładać, że materiał spotka się z uznaniem również nad Wisłą. Nieczęsto bowiem trafia się tak udany mariaż black metalu i folku niewywołujący uśmiechu politowania, grymasu zażenowania, czy - co chyba najgorsze - znudzenia formułą po pierwszej piosence. "Aealo" wciąga. Z czasem coraz bardziej. A, że na płycie dzieje się sporo, trzeba dać jej przynajmniej parę szans, by odkryć ukryte skarby.
Sakis podkreśla, że Polska to dla jego grupy miejsce szczególne, bo w naszym kraju od razu doceniono muzykę zespołu z Aten. Nic dziwnego, że przesympatyczny muzyk ze stolicy Grecji nie może się doczekać kilkunastu koncertów, które na przełomie kwietnia i maja Rotting Christ zagra w Polsce. Sakis zdradził też między innymi, o czym marzy, czego nauczył się będąc w muzycznym biznesie i jak widzi szanse Greków na piłkarskich mistrzostwach świata.
Sakis, chciałbym zacząć od gratulacji. Nowa płyta Rotting Christ została wybrana albumem miesiąca przez prestiżowy magazyn "Terrorizer". Czy po tylu latach grania coś takiego ma jeszcze dla ciebie jakiekolwiek znaczenie?
SAKIS TOLIS: Dziękuję za gratulacje! Nie będę ukrywał, że takie formy docenienia muzyki Rotting Christ mają dla mnie znaczenie. Jak wiesz, komponowanie muzyki jest całym moim życiem. Zależy mi na tym, aby wiedzieć, jak ona działa na słuchaczy. Tak naprawdę to wszystko, czym się przejmuję. Wielkość sprzedaży nie spędza mi snu z powiek. Płytę "Aealo" poza "Terrorizerem" doceniło też parę innych magazynów, co czyni mnie naprawdę szczęśliwym.
Teksty do albumu "Theogonia" oparłeś na starym greckim micie dotyczącym stworzenia świata. Jak to wygląda z płytą "Aealo"? Jest tu jakaś myśl przewodnia, jakiś koncept w tekstach? Słuchając krążka trudno nie odnieść wrażenia, że od początku niemalże do samego końca unosi się nad całością duch walki.
Muzycznie i tekstowo "Aealo" jest dzieckiem płyty "Theogonia". Różnica polega na tym, że na nowym albumie poszedłem znacznie dalej i mocniej wyeksponowałem elementy charakterystyczne dla tradycyjnej greckiej muzyki. To jest już takie bardziej wyrośnięte dziecko [śmiech]. Moim zdaniem, "Aealo" jest też materiałem znacznie ostrzejszym od poprzedniego. Tym razem nie ma może jakiegoś konkretnego punktu zaczepienia w greckich mitach czy historii, jak to bywało z moimi tekstami wcześniej.
Mówisz, że "Aealo" to dziecko "Theogonii", wspominasz elementy tradycyjnej greckiej muzyki. Ale trudno nie zauważyć silnych nawiązań do klasycznego metalu. Pojawiają się one w licznych melodyjnych partiach gitar. Poza tym płyta brzmi bardziej naturalnie niż "Theogonia". Zakładałeś to od samego początku, czy też doszedłeś do tego w czasie pracy nad obróbką materiału?
Bardzo dobrze, że to wspomniałeś, bo dzięki temu mogę odebrać argumenty tym, którzy próbują mi wmawiać, iż Rotting Christ stał się zespołem folkmetalowym. Wyobrażasz to sobie?! Rotting Christ i folk metal?! Co za bzdura! Rotting Christ jest na tej płycie bardziej agresywny, jeszcze bardziej metalowy, bardziej epicki niż kiedykolwiek. Chyba nietrudno zauważyć, że używamy folkowych elementów w zupełnie inny sposób niż zespoły z założenia folkmetalowe. Jeśli tylko to stanie się jasne, muzykę na "Aealo" będzie się odbierać zupełnie inaczej. Dodam jeszcze, że tradycyjne greckie śpiewy, pojawiające się na nowej płycie, mają swoje korzenie w starożytnej Grecji i kojarzą się raczej z okultyzmem niż zabawami przy ognisku i kielichu.
Przyznaję, że odwaliłeś dobrą robotę z dodawaniem greckiej tradycji do black metalu. Elementy folkowe pojawiają się chyba w każdej piosence. Tak miało być? Chciałeś mieć tego jak najwięcej?
Należę do kompozytorów, którzy cierpią na permanentną niecierpliwość twórczą. Gdy piszę materiał, ciągle zastanawiam się nad tym, czy jest gdzieś coś, co mógłbym dodać, dograć. Jak zwykle w moim przypadku, odpowiedź znalazłem w moim greckim DNA [śmiech]. Tam właśnie były zapisane te tradycyjne greckie dźwięki, które bardzo chciałem zawrzeć w piosenkach. Wiem, że to, co mówię, może dla ciebie brzmieć śmiesznie, ale tak wygląda prawda. Im jesteś starszy, im bardziej doświadczony, im więcej napisałeś i nagrałeś, to przychodzi etap, w którym bardziej zależy ci na poznaniu swoich źródeł, korzeni. Nie wiem, może to taki mój sposób na uniknięcie swego rodzaju globalizacji, która pojawia się w muzyce. Wiesz, wszyscy podobnie wyglądają, podobnie grają, podobnie brzmią. Uznałem, że dodanie specyficznego greckiego folku do naszej muzyki sprawi, że muzyka Rotting Christ będzie wyjątkowa. Dlatego też poświęciłem mnóstwo czasu na dopracowanie tych partii, sporo zajęło mi poszukiwanie właściwych dźwięków.
Przy płycie "Theogonia" byłeś odpowiedzialny za produkcję, miksy, mastering. Podejrzewam, że podobnie było w przypadku "Aealo"?
Dokładnie.
Czy to nie jest dla ciebie zbyt stresująca sytuacja? I tak jesteś oceniany jako główny kompozytor i aranżer Rotting Christ, a z własnej woli dołożyłeś sobie trzy niezwykle odpowiedzialne funkcje.
Nie przeszkadza mi to [śmiech]. Aczkolwiek nie da się ukryć, że przez to znajduję się obecnie w najbardziej wypełnionym pracą momencie życia. Nie będę udawał, że dbałość o każdy szczegół nie kosztuje mnie mnóstwa nerwów, bo kosztuje. Czasami po prostu padam ze zmęczenia. Ale wiesz co? Ja już dawno podjąłem decyzję, że poświęcę całe moje życie dla muzyki metalowej, więc trudno, żebym teraz narzekał. Poza tym jestem z tego pokolenia, które było przyzwyczajone do tego, że wszystko trzeba zrobić samemu. Pod koniec lat 80. i 90. minionego wieku, gdy Rotting Christ dopiero zaczynał, zespoły o wszystko musiały troszczyć się same. Panował etos DIY [do it yourself; ang. zrób to sam - red.]. I on cały czas siedzi we mnie. Nie mogę i nie chcę od niego uciekać. Moim zdaniem, jeśli jest się w zespole, chce się to naprawdę poczuć, warto przede wszystkim samemu o wszystko się zatroszczyć. Trzeba mówić sobie: "To jest mój zespół, muszę o niego dbać". Fani docenią twoją szczerość, twoje podejście. Zawsze byłem, jestem i będę szczery wobec moich fanów. Jeśli mówię, że zależało mi na takim brzmieniu, że jestem z niego dumny, to naprawdę tak jest. Nikogo nigdy nie oszukiwałem. Będę kroczył wybraną przez siebie ścieżką metalu dopóty, dopóki będzie mi na to pozwalało zdrowie.
Rezultaty twoich działań są godne podziwu, więc może faktycznie krocz tą drogą jak najdłużej.
[śmiech] Dziękuję bardzo.
Doszliśmy do momentu, w którym chciałbym wspomnieć gości na "Aealo". Obecność Alana Averila z Primordial nie jest wielkim zaskoczeniem, bo znacie się od dawna. Ale drugim gościem jest niesamowita Diamanda Galas. Wasz cover jej kompozycji "Orders From The Dead" jest niesamowity. Powiedz mi, czy mieliście okazję spotkać się, czy też wszystko zostało załatwione przez telefony i maile?
Niestety, nie spotkaliśmy się z Diamandą. Z "Orders From The Dead" wiąże się taka historia, że usłyszałem ten numer wiele lat temu, zakochałem się w nim i postanowiłem, że kiedyś nagram go po swojemu. Dla mnie to jedna z najbardziej uduchowionych kompozycji w całej historii muzyki. Gdy pracowałem nad "Aealo", z tyłu głowy pojawił mi się pomysł, że może właśnie teraz warto byłoby chociaż napisać maila do Diamandy Galas i zapytać, czy miałaby coś przeciwko temu, abyśmy nagrali jej numer. Ku mojemu zaskoczeniu, dość szybko przyszła odpowiedź, że jak najbardziej się zgadza, a poza tym bardzo lubi Rotting Christ. Sama jest z pochodzenia Greczynką, więc chyba łatwiej było jej się utożsamiać z tym, co robimy. Skomponowałem instrumentalny podkład do ścieżek wokalnych udostępnionych przez Diamandę, a gotową całość później jej wysłałem. Była bardzo zadowolona z rezultatu.
Zgadza się. Napisała to nawet na swojej stronie internetowej.
Dokładnie. Czytałem jej komentarz i było mi bardzo miło. To są chwile, w których wiem, że to, co zdecydowałem się robić w życiu, ma sens. Czułem się naprawdę szczęśliwy, że ktoś taki mnie docenił. Nagranie coveru "Orders From The Dead" było dla mnie jednym z największych wyzwań w całej karierze.
A jest choćby cień szansy, że kiedyś wykonacie "Orders From The Dead" z Diamandą na żywo? Pojawił się taki temat w waszych rozmowach?
Chciałbym bardzo, ale na razie raczej nie jest to wykonalne. Może nadejdzie taki moment, w którym oboje będziemy mieli czas, aby się spotkać i zagrać to na żywo.
Nie da się ukryć, że "Aealo" to najbardziej wyszukany album, jaki Rotting Christ kiedykolwiek nagrał...
Całkowicie się z tobą zgadzam [śmiech]
Ale minus jest taki, że na trasie koncertowej będziecie musieli korzystać z sampli, bo nie sądzę, aby były szanse, byście zabrali w podróż po Europie kilka wokalistek i parę dodatkowych instrumentów.
Niestety, inaczej niż przy użyciu sampli nie da się tych piosenek zaprezentować naszym fanom. Musimy czasem patrzyć na to, co robimy z biznesowego punktu widzenia. A liczb nie da się oszukać i nie możemy sobie powiedzieć, że kupno dodatkowych pięciu biletów lotniczych nie stanowi dla nas żadnego problemu. To są kompromisy, od których nie da rady uciec. Poza tym, Rotting Christ nie jest zespołem, który regularnie gra na wielkich scenach. Zwykle występujemy w klubach, a wielkość sceny bywa taka, że poza nami nikt już się na estradzie nie zmieści.
Jest na "Aealo" piosenka "Thou Art Lord", więc chciałbym skorzystać z okazji i zapytać cię o to, co dzieje się z zespołem o tej nazwie? Od paru lat jest o nim cicho. Nagracie coś jeszcze?
Kawałek, o którym mówisz nie ma oczywiście nic wspólnego z Thou Art Lord. Tytuł wydał mi się odpowiedni do muzyki. A zespół Thou Art Lord póki co pozostaje w stanie hibernacji. Ale nie wykluczam, że kiedyś do tego wrócę, bo bardzo podobało mi się to, co tworzyliśmy razem z Magusem z Necromantii. W tej chwili cały mój czas zajmuje Rotting Christ. Nagraliśmy bardzo fajną płytę, mamy spore plany i oczekiwania, więc to w tej chwili mój priorytet.
Muzyką zajmujesz się niemal bez przerwy i robisz to już około 25 lat, czyli szmat czasu. Powiedz mi, czego się nauczyłeś przez te wszystkie lata bycia w muzycznym biznesie? Co było dla ciebie najważniejsze?
Oj, to naprawdę szmat czasu przyjacielu [śmiech]. Dla mnie najważniejsze jest to, że stworzyłem swój własny styl i nie były mi do tego potrzebne żadne lekcje muzyki. Wszystkiego nauczyłem się sam, jestem samoukiem w pełnym znaczeniu. Nie było kogoś takiego, który coś by mi pokazał i bardzo dobrze, bo dzięki temu zapewne uniknąłem różnych barier, które pojawiają się, gdy poznajesz muzykę w bardziej sformalizowany sposób. Zawsze polegałem na instynkcie, zawsze grałem z głębi duszy. Najważniejsze to mieć otwarty umysł. Oczywiście najbardziej ukształtował mnie metal. Dorastałem słuchając go, chłonąłem go całym sobą, ale nie zapomniałem, że jest coś więcej. Więcej w muzyce, ale też więcej w twoim otoczeniu, w twoim mieście, w twoim kraju. Czasami po prostu chodzę po mieście i staram się uchwycić wibracje pochodzące od ludzi i przekuć to w dźwięki. Innymi słowy, próbuję zachowywać się jak artysta. Bywa, że doprowadza mnie to do szału [śmiech]. Lecz takie podejście jest ważne. Jednak zawsze najważniejsze pozostaje to, by twoja muzyka była szczera, odbijała to, co dzieje się w twojej duszy.
Moje kolejne pytanie jest rozwinięciem poprzedniego. Masz dopiero 37 lat, a zdobyłeś już szacunek i uznanie na scenie metalowej. Czy jest coś takiego, co bardzo chciałbyś jeszcze osiągnąć, ale do tej pory ci się to nie udało?
Hmmmm... Wydaje mi się, że spełniłem wszystkie swoje marzenia... Wiesz co? Ja nie jestem z tych, którzy mają nie wiadomo jak wielkie oczekiwania, a jeśli nie udaje im się ich spełnić, to w kółko tylko narzekają i narzekają. Ja na nic nie narzekam. Po prostu, pogodziłem się z niektórymi faktami. Wiem, że raczej nie stanę się niesamowicie sławny, nie będę bardzo bogaty. Ale cieszy mnie to, co do tej pory osiągnąłem. W duchu czuje się szczęśliwy. Moim największym marzeniem jest tak naprawdę jedynie to, aby nieustannie się uczyć, wzbogacać wiedzę. Wiem, że luksusy, wygodne życie nie są mi pisane. Jestem nonkonformistą. Chcę jednak, by ludzie cenili moją muzykę, by miała ona na nich wpływ. By szanowali mnie za to, co robię. Wiem, że to nie jest łatwe, wymaga wielkich poświęceń, ogromnej siły.
Wiem, że namiętnie zbierasz płyty analogowe. Zdradzisz, jaki był twój ostatni zakup?
Prawdę mówiąc ostatnim analogiem w mojej kolekcji jest "Evangelion" Behemoth. Serio [śmiech]. Bardzo mi się podoba to wydanie. W ogóle bardzo się cieszę, że ten format powoli wraca do łask i coraz więcej osób kupuje płyty winylowe.
Sakis, wiem że jesteś zapalonym kibicem piłkarskim, a Grecja za kilka miesięcy zagra w mistrzostwach świata w RPA. Myślisz, że uda wam się wyjść z grupy, w której są jeszcze Argentyna, Nigeria o Korea Południowa?
Myślę, że cuda zdarzają się tylko raz [śmiech]. Grecja nie jest dziś tak mocna, aby pokonać pozostałe zespoły w grupie. Ale z Grekami jest tak, że może nie są czasami zbyt mądrzy, zbyt wykształceni, ale do wszystkiego podchodzą z duszą. I myślę, że piłkarze może nie dokonają cudów na mistrzostwach, lecz mogą grać z zaangażowaniem, pokazać ducha walki. A to może pomóc. Technicznie nie mają się co równać z taką Argentyną czy Nigerią. Jednakże w życiu czasami decydują te mniejsze, mniej widoczne lub wręcz ukryte aspekty.
Już wiadomo, że Rotting Christ zagra kilkanaście koncertów w Polsce, promując "Aealo"...
Dokładnie 11.
Właśnie. Byłeś w Polsce z zespołem wiele razy. Czy któraś wizyta utkwiła ci w pamięci?
Kocham Polskę i polskich fanów. I nie jest to komplement, nie mówię tego dlatego, że ty jesteś z Polski, a do tego podoba ci się płyta Rotting Christ. Mam wielki szacunek do twojego kraju i polskich fanów za to, że wspierali mój zespół od samego początku. Powiem więcej, pierwsze listy z Polski z wyrazami poparcia, jeszcze na papierze, dostawałem, gdy twój kraj był jeszcze komunistyczny. To było pod koniec lat 80. Później faktycznie koncertowaliśmy w Polsce mnóstwo razy, poznaliśmy też zespoły z Polski, z którymi wielokrotnie graliśmy. Za każdym razem, gdy przyjeżdżam z koncertami do twojego kraju, czuję się jak w domu. Mamy w Polsce wielu fanów, wielu przyjaciół, dzięki temu czujemy się wspaniale i miło spędzamy czas. Może czasami za często słyszymy słowo "kurwa" [śmiech]. Wielu polskich muzyków używa go niemal bez przerwy, co wywołuje nasz głośny śmiech. Polscy fani zdają się niezmiennie lubić muzykę Rotting Christ, dlatego za każdym razem, gdy mamy okazję u was zagrać, cieszymy się niezmiernie. Nie inaczej jest tym razem.
Zawsze jesteście tu mile widziani. Tak więc do zobaczenia i oczywiście bardzo dziękuję ci za rozmowę.
Lesław Dutkowski
Źródło: MusicNews.pl
Tagi:
Rotting Christ, Aealo, Diamanda Galas
Komentarze
widze ze wikipedia to wyrocznia..gratuluję :-)hehe
~ Logopeda
http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_starogrecki
~ misiek
"Słowo pochodzi z języka starogreckiego..." Gościu słyszałeś kiedyś o GRECE? Wystarczyło tak napisać, a nie wymyślać! Starogrecki język...heheeh żal.pl
~ Jako
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011















Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011