musicnews musicnews

ŚWIEŻA KREW: The Jordy Warsaws

Data: 2010-08-10
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl
The Jordy Warsaws (fot. MySpace)

- A to my nie gramy "debilnego jabol-punka"? Wydaje mi się, że większość ludzi i tak w ten sposób to odbiera – studzą mój entuzjazm muzycy warszawskiej formacji The Jordy Warsaws, kiedy im piszę, że wraz z pojawieniem się The Black Tapes, powrotem Elvis Deluxe i działalnością kolektywu Warsaw City Rockers zaczynamy w końcu dojrzewać do prawdziwego rock'n'rolla nieskażonego coverowaniem Sex Pistols na licealnym poziomie. - Widzisz, nam jest bardzo miło i po drodze być stawianym w rządku z tymi wyżej wymienionymi, aczkolwiek tak jak i oni w większości wywodzimy się ze sceny punkowej i nie chcemy się od tego odcinać. Ale ta rock'n'rollowa scena której, zaufaj mi, bardzo byśmy pragnęli stać się częścią, jest u nas jeszcze w głębokiej dupie. Z jednej strony jest scena indie, według której gramy jakiś niezrozumiały trashowy napierdol, a z drugiej scena hardcore-punk, która zapewne uważa, że gramy indie. A my jesteśmy takie wrażliwe chłopaki – dodają.

 

The Jordy Warsaws liczą sobie zaledwie kilka miesięcy, ale ich CV obfituje w kilka ciekawych pozycji, takich jak Hulkhogan, Sixpack, Burst In czy Blind Date. W tym gronie wyróżnia się perkusista: - Staszek to jest już sprawa na osobny rozdział. Grał w kilku zespołach jako basista (w tym Tworzywo Sztuczne, Nosowska), ale zawsze chciał spróbować na bębnach. I narodził się pomysł na The Jordy Warsaws – tłumaczą. Na czym polegał ten pomysł? Przede wszystkim na nieskrępowanym napieprzaniu garażowego rock'n'rolla, w którym słyszę nawiązania do pierwszych płyt The Hives i Hellacopters, ale też inspiracje bardziej klasycznym brzmieniem spod znaku "Damaged" Black Flag. - Inspirujemy bardzo różnymi rzeczami i długo by wymieniać, bo to mógłby być zarówno Muddy Waters, jak i Nashville Pussy – otrzymuję enigmatyczną odpowiedź.

 

Pierwszy materiał The Jordy Warsaws to tylko trzy krótkie kawałki, ale za to jakie! - To co jest na naszym MySpace to demo, które nagraliśmy po - o ile mnie pamięć nie myli - pięciu próbach i wszyscy zgadzamy się, że do tej pory gramy już dużo lepiej. To zapowiedź większego materiału. 20 sierpnia wchodzimy do studia i nagrywamy płytę. Będzie piękna i wyda ją nielichy label. Niecierpliwi mogą w międzyczasie zobaczyć zespół na koncertach, które stanowią ważny punkt działalności The Jordy Warsaws. - Wydaje mi się, że jeżeli jest jakaś rzecz, którą robimy dobrze, to jest nią granie na żywo, co jakby bezpośrednio przekłada się na to, że lubimy koncerty i chcemy ich grać jak najwięcej. Ale też kilka razy zdarzyło nam się odmówić ze względów, nazwijmy to, ideologiczno-estetycznych – przyznają muzycy.

 

Maciek Stankiewicz

 

 

 

 


Źródło: MusicNews.pl

Tagi:
TheJordy Warsaws, rocknroll, Hulkhogan, Blind Date, Sixpack, Tworzywo Sztuczne

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews