ŚWIEŻA KREW: The Jordy Warsaws

- A to my nie gramy "debilnego jabol-punka"? Wydaje mi się, że większość ludzi i tak w ten sposób to odbiera – studzą mój entuzjazm muzycy warszawskiej formacji The Jordy Warsaws, kiedy im piszę, że wraz z pojawieniem się The Black Tapes, powrotem Elvis Deluxe i działalnością kolektywu Warsaw City Rockers zaczynamy w końcu dojrzewać do prawdziwego rock'n'rolla nieskażonego coverowaniem Sex Pistols na licealnym poziomie. - Widzisz, nam jest bardzo miło i po drodze być stawianym w rządku z tymi wyżej wymienionymi, aczkolwiek tak jak i oni w większości wywodzimy się ze sceny punkowej i nie chcemy się od tego odcinać. Ale ta rock'n'rollowa scena której, zaufaj mi, bardzo byśmy pragnęli stać się częścią, jest u nas jeszcze w głębokiej dupie. Z jednej strony jest scena indie, według której gramy jakiś niezrozumiały trashowy napierdol, a z drugiej scena hardcore-punk, która zapewne uważa, że gramy indie. A my jesteśmy takie wrażliwe chłopaki – dodają.
The Jordy Warsaws liczą sobie zaledwie kilka miesięcy, ale ich CV obfituje w kilka ciekawych pozycji, takich jak Hulkhogan, Sixpack, Burst In czy Blind Date. W tym gronie wyróżnia się perkusista: - Staszek to jest już sprawa na osobny rozdział. Grał w kilku zespołach jako basista (w tym Tworzywo Sztuczne, Nosowska), ale zawsze chciał spróbować na bębnach. I narodził się pomysł na The Jordy Warsaws – tłumaczą. Na czym polegał ten pomysł? Przede wszystkim na nieskrępowanym napieprzaniu garażowego rock'n'rolla, w którym słyszę nawiązania do pierwszych płyt The Hives i Hellacopters, ale też inspiracje bardziej klasycznym brzmieniem spod znaku "Damaged" Black Flag. - Inspirujemy bardzo różnymi rzeczami i długo by wymieniać, bo to mógłby być zarówno Muddy Waters, jak i Nashville Pussy – otrzymuję enigmatyczną odpowiedź.
Pierwszy materiał The Jordy Warsaws to tylko trzy krótkie kawałki, ale za to jakie! - To co jest na naszym MySpace to demo, które nagraliśmy po - o ile mnie pamięć nie myli - pięciu próbach i wszyscy zgadzamy się, że do tej pory gramy już dużo lepiej. To zapowiedź większego materiału. 20 sierpnia wchodzimy do studia i nagrywamy płytę. Będzie piękna i wyda ją nielichy label. Niecierpliwi mogą w międzyczasie zobaczyć zespół na koncertach, które stanowią ważny punkt działalności The Jordy Warsaws. - Wydaje mi się, że jeżeli jest jakaś rzecz, którą robimy dobrze, to jest nią granie na żywo, co jakby bezpośrednio przekłada się na to, że lubimy koncerty i chcemy ich grać jak najwięcej. Ale też kilka razy zdarzyło nam się odmówić ze względów, nazwijmy to, ideologiczno-estetycznych – przyznają muzycy.
Maciek Stankiewicz
Źródło: MusicNews.pl
Tagi:
TheJordy Warsaws, rocknroll, Hulkhogan, Blind Date, Sixpack, Tworzywo Sztuczne
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011