THRILLER LIVE - relacja z Warszawy - 09.12.2009
Kiedy byłem mały dostałem dwukasetowe wydanie "Dangerous" Michaela Jacksona i od razu postanowiłem, że będę jego fanem. Pomimo późniejszego młodzieńczego buntu mierzonego między innymi ilością czaszek i pentagramów na okładkach nagrań moich idoli, muzyka Króla Popu zawsze mi towarzyszyła. Towarzyszy do dzisiaj, i z pewnością nie tylko mnie. Mimo, że samego Jacksona już z nami nie ma.Pierwszy z dwóch koncertów zatytułowanych "Thriller Live - A Broadway Musical" odbywających się w warszawskiej Sali Kongresowej miał miejsce w środę 9 grudnia (drugi - dzień później). Ponad dwugodzinny spektakl tańca, śpiewu i świateł w rytm dobrze wszystkim znanej z płyt Jacksona muzyki rozpoczął się kilka minut po godzinie dwudziestej.
Koncert nieprzypadkowo rozpoczęły utwory "Gone to Soon", "Music and Me" oraz "Remember the Time", poprzez które autorzy wydarzenia złożyli swoisty hołd piosenkarzowi.
Formuła wieczoru zakładała dwie części, z których pierwsza była retrospektywnym spojrzeniem na początki kariery Michaela. Nie zabrakło piosenek z okresu 1979-1982 czyli Jackson 5 i The Jacksons (Np. "ABC", "The Love You Save" z płyty "ABC" z 1970; "I'll Be There"). Podczas charakteryzowanych na koncerty pięciorga rodzeństwa występów można było przenieść się do przełomu lat 70. i 80. Zagrano, wyśpiewano i wytańczono także (ale to jak wytańczono!) sporo utworów z solowej płyty Michaela "Off the Wall" z 1979 roku (tytułowy "Off The Wall", "Get On The Floor" i "Rock with You"). Ostatnim utworem pierwszej części był "You Can Feel It".
Po przerwie, drugą część widowiska rozpoczął utwór "Wanna Be Startin' Somethin'" z płyty "Thriller" z 1982 roku. następnie posypały się m.in takie przeboje jak "Beat It" (znakomicie wyśpiewany przez dziewiętnastoletniego Leo Buchanana), "Smooth Criminal" z popisami tanecznymi jak z filmu "Moonwalker" z 1988 roku, "Dirty Diana", "Man in the Mirror"," They Don't Care About Us" czy "Bad".
Pomiędzy utworami artyści wspominali historię i dokonania (także te pozamuzyczne) zmarłego wokalisty, ze wspomnień czyniąc wprowadzenie do kolejnych punktów wieczoru.
Artyści, którzy tego dnia prezentowali dorobek artystyczny Jacksona nie mogli narzekać na brak reakcji publiczności, która jeszcze pierwszą część grzecznie przesiedziała na swoich miejscach, ochoczo podrygując do rytmu i przyśpiewując pod nosem. Jak przy "Rock With You" wszyscy zebrani zachowywali względny spokój, tak już podczas "Man in The Mirror" kto tylko mógł tłoczył się pod sceną wtórując roztańczonej obsadzie musicalu. Apogeum stał się utwór "Thriller", kiedy to ubrani w łachmany i karykaturalne maski truposzy, nawiązujące do teledysku, tancerze wzbudzali okrzyki zachwytu i nieustający aplauz. Na koniec jeszcze "Black or White", podczas którego na widowni nikt już nie siedział, i przedstawienie roztańczonej ekipy. Solowe popisy tancerzy. Podczas kilku utworów na scenie pojawił się m.in. współodpowiedzialny za oprawę muzyczną, dzierżący w rękach gitarę, odgrywający popisowe solówki, długowłosy Alex Hutchings. Zza scenografii, która była jednocześnie ekranem, na którym wyświetlane były fragmenty teledysków lub efekty wizualne (jak np. sms do publiczności), wspomagała go reszta zespołu, na żywo akompaniująca obsadzie.
Nie było mi dane zobaczyć i usłyszeć Jacksona na żywo. Tym bardziej cieszę się, że mogłem uczestniczyć we wczorajszym wydarzeniu. Przede mną śpiewało z nieopisaną radością wymalowaną na twarzach sześcioro Michaelów Jacksonów. Był młody Michael (Zaccheus L. Denwiddie, który zdominował pierwszą część koncertu), był Michael biały (Leo Buchanan), było trzech Michaelów czarnych (Damien DeShaun Smith, Haydon Eshun i Michael Anthony Duke) a nawet Michael żeński (rewelacyjna Enise Pearson). Każde z nich wyjątkowo wiernie i z olbrzymią ekspresją odśpiewało swoje utwory. Była też grupa tancerzy, którzy odtańczyli w wielkim stylu dobrze znane układy. Nie zabrakło także popisów, których nie powstydziłby się sam Michael.
Świetna choreografia nawiązująca do teledysków, wyjątkowa gra świateł będąca, obok obsady, jednym z głównych elementów występu, czy ciągle zmieniające się stroje artystów, były na najwyższym poziomie. Nie dziwi więc fakt, że sam Michael spektakl wystawiany na całym świecie określił jako piękny i wzruszający. A to coś znaczy. Szczególnie, jeżeli te słowa wypowiedziała osoba, która przez cztery dekady niezaprzeczalnie królowała w świecie rozrywki.
Tekst i zdjęcia: Michał Czausow








Źródło: MusicNews.pl
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- METAL HAMMER FESTIVAL - relacja z festiwalu w Katowicach, 27.08.2010
- CANNIBAL CORPSE, SUFFOCATION - relacja z koncertu w Dublinie, 21-22.08.2010
- COKE LIVE MUSIC FESTIVAL - relacja z festiwalu w Krakowie, 22.08.2010
- COKE LIVE MUSIC FESTIVAL - relacja z festiwalu w Krakowie, 21.08.2010
- XV BRUTAL ASSAULT FESTIVAL - relacja z festiwalu w Josefovie, 12-14.08.2010
- SCORN: wywiad z Mickiem Harrisem
- ŚWIEŻA KREW: The Jordy Warsaws
- CONVERGE, KYLESA, GAZA, KVELERTAK - relacja z koncertu w Krakowie, 08.08.2010
- OFF FESTIVAL 2010 - relacja z festiwalu w Katowicach, 08.08.2010
- OFF FESTIVAL 2010 - relacja z festiwalu w Katowicach, 07.08.2010














IQ
Outside The Box
Inlakesh
Wbrew wszystkiemu
White Crosses
Homeland
Scream
Hawk
The Truth
ACID DRINKERS - Warszawa, 31.0...
METAL HAMMER FESTIVAL - Katowi...
GOJIRA - Warszawa, 25.08.2010
THE CULT - Warszawa, 12.08.201...
PINK MARTINI - Warszawa, 20.07...
SKINNY PUPPY - Warszawa, 18.08...