musicnews musicnews

UNLEASHED - As Yggdrasil Trembles

Data: 2010-04-22
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Szwedzka deathmetalowa machina wojenna Unleashed z całkiem niezłym impetem wkracza w trzecią dekadę swej kampanii i serwuje nam już dziesiąty studyjny krążek firmowany jakże charakterystycznym, "zmrożonym" logotypem. Nie oczekujcie jednak z tej okazji żadnych niespodzianek. Wyznaczniki stylu, którego zręby wykuwały się na kultowych już dziś "Where No Life Dwells" i "Shadows In The Deep" wciąż pozostają niezmienne. Unleashed stoi na straży wartości, na których u progu ostatniej dekady minionego tysiąclecia budowała swoją potęgę szwedzka scena deathmetalowa.

 

Owszem, wraz z upływem lat kompozycje zespołu są coraz bardziej urozmaicone - vide "Wir Kapitulieren Niemals" z solową partią na tle niemalże doommetalowego zwolnienia w środkowej partii utworu - i przemyślane (tu z kolei kłaniają się choćby ciekawe zmiany nastrojów w "Courage Today, Victory Tommorow"), ale programowa ortodoksja i swoisty gatunkowy konserwatyzm determinują kształt także i najnowszego dzieła ekipy z Kungsängen. Szybkie i rwące z kopyta partie, podbite jakże charakterystycznymi rytmami (umpa-umpa w "Dead To Me") przeplatane są melodyjnymi refrenami i marszowymi partiami, przy których przed oczami stają obrazy żywcem wyjęte z książek o podbojach dzielnych Wikingów. Zresztą nawiązania do historii Skandynawii obok tradycyjnych już hymnów pochwalnych na cześć death metalu, obrazków wojennej pożogi ("Return Fire") i wizji postępującej degradacji chrześcijaństwa wypełniają niemal całe spektrum lirycznej warstwy albumu.

 

Unleashed to doświadczony zespół, dlatego - choć dysponuje ograniczonym arsenałem środków - stara się tak dobierać dobrze już znane ingrediencje, by nad całością materiału nie zaczął unosić się nieznośny fetor odgrzewanego kotleta i wszechogarniające poczucie monotonii. W ramach urozmaicenia gitarzyści serwują więcej niż zwykle - co prawda niespecjalnie wyszukanych, ale zawsze - partii solowych. Tym, co decyduje o wartości albumów Unleashed bez wątpienia jest chwytliwość kompozycji. W kwestii podejścia do własnej twórczości zespół ten od zawsze był dla mnie takim deathmetalowym Bad Religion. Grupą, która na pierwszym planie stawia chwytliwość i nieskomplikowany, a przy okazji ultramelodyjny przekaz. Tym razem nie jest może aż tak dobrze jak na "Midvinterblot" (gdyby zrezygnowano z lekko zapchajdziur w stylu "Yahweh and The Chosen Ones" i "Cannibalistic Epidemic Continues" byłoby lepiej), ale średnia wyznaczona na czterech krążkach grupy wydanych w latach 2002-2008 (od momentu reaktywacji) została utrzymana.

 

Na deser Szwedzi serwują cover "Evil Death" z repertuaru - nomen omen - Death i trzeba przyznać, że żywiołowo odegrany kawałek stanowi nie tylko kolejne świadectwo wierności ideałom śmierćmetalowego undergroundu, ale też godne zwieńczenie tego całkiem solidnego krążka.

 

Maciej Miskiewicz
 


Tagi:
Unleashed, As Yggdrasil Trembles, death metal

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews