UNLEASHED - As Yggdrasil Trembles

Szwedzka deathmetalowa machina wojenna Unleashed z całkiem niezłym impetem wkracza w trzecią dekadę swej kampanii i serwuje nam już dziesiąty studyjny krążek firmowany jakże charakterystycznym, "zmrożonym" logotypem. Nie oczekujcie jednak z tej okazji żadnych niespodzianek. Wyznaczniki stylu, którego zręby wykuwały się na kultowych już dziś "Where No Life Dwells" i "Shadows In The Deep" wciąż pozostają niezmienne. Unleashed stoi na straży wartości, na których u progu ostatniej dekady minionego tysiąclecia budowała swoją potęgę szwedzka scena deathmetalowa.
Owszem, wraz z upływem lat kompozycje zespołu są coraz bardziej urozmaicone - vide "Wir Kapitulieren Niemals" z solową partią na tle niemalże doommetalowego zwolnienia w środkowej partii utworu - i przemyślane (tu z kolei kłaniają się choćby ciekawe zmiany nastrojów w "Courage Today, Victory Tommorow"), ale programowa ortodoksja i swoisty gatunkowy konserwatyzm determinują kształt także i najnowszego dzieła ekipy z Kungsängen. Szybkie i rwące z kopyta partie, podbite jakże charakterystycznymi rytmami (umpa-umpa w "Dead To Me") przeplatane są melodyjnymi refrenami i marszowymi partiami, przy których przed oczami stają obrazy żywcem wyjęte z książek o podbojach dzielnych Wikingów. Zresztą nawiązania do historii Skandynawii obok tradycyjnych już hymnów pochwalnych na cześć death metalu, obrazków wojennej pożogi ("Return Fire") i wizji postępującej degradacji chrześcijaństwa wypełniają niemal całe spektrum lirycznej warstwy albumu.
Unleashed to doświadczony zespół, dlatego - choć dysponuje ograniczonym arsenałem środków - stara się tak dobierać dobrze już znane ingrediencje, by nad całością materiału nie zaczął unosić się nieznośny fetor odgrzewanego kotleta i wszechogarniające poczucie monotonii. W ramach urozmaicenia gitarzyści serwują więcej niż zwykle - co prawda niespecjalnie wyszukanych, ale zawsze - partii solowych. Tym, co decyduje o wartości albumów Unleashed bez wątpienia jest chwytliwość kompozycji. W kwestii podejścia do własnej twórczości zespół ten od zawsze był dla mnie takim deathmetalowym Bad Religion. Grupą, która na pierwszym planie stawia chwytliwość i nieskomplikowany, a przy okazji ultramelodyjny przekaz. Tym razem nie jest może aż tak dobrze jak na "Midvinterblot" (gdyby zrezygnowano z lekko zapchajdziur w stylu "Yahweh and The Chosen Ones" i "Cannibalistic Epidemic Continues" byłoby lepiej), ale średnia wyznaczona na czterech krążkach grupy wydanych w latach 2002-2008 (od momentu reaktywacji) została utrzymana.
Na deser Szwedzi serwują cover "Evil Death" z repertuaru - nomen omen - Death i trzeba przyznać, że żywiołowo odegrany kawałek stanowi nie tylko kolejne świadectwo wierności ideałom śmierćmetalowego undergroundu, ale też godne zwieńczenie tego całkiem solidnego krążka.
Maciej Miskiewicz
Tagi:
Unleashed, As Yggdrasil Trembles, death metal
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011