musicnews musicnews

TYMON & THE TRANSISTORS - Bigos Heart

Data: 2010-01-31
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Na rynek z końcem ubiegłego roku trafiła trzecia płyta niezwykle interesującego zespołu Tymon and The Transistors. Kapelę w czerwcu 2002 założył Tymon Tymański. W repertuarze projektu znalazły się zarówno utwory poprzednich formacji Tymona (Kury, Trupy, Czan, Poganie), jak i nowe, nawiązujące do poprzednich dokonań, mające jednak zdecydowanie gitarowe brzmienie. W 2004 roku zespół nagrał soundtrack do filmu Wojciecha Smarzowskiego „Wesele”. Druga płyta Tymona & The Transistors, „ Don't Panic! We're From Poland”, ukazała się trzy lata temu. Zespół wówczas odbył trasę koncertową i wrócił do studia, by nagrywać płytę o roboczym tytule „Polskie Gówno”. Ostatecznie tytuł nie ujrzał w tej formie światła dziennego, za to otrzymaliśmy zaskakujący krążek zatytułowany „Bigos heart”.

Płyta ta powstała w oparciu o niezwykłą paletę muzycznych inspiracji, na których czele spokojnie możemy postawić klasyczne nagrania z repertuaru legendarnej czwórki z Liverpoolu. Ale wśród zdecydowanie jasnych i klarownych odniesień, znajdziemy zestaw innych muzycznych inspiracji jak choćby twórczością Beautiful South („Less than two”) czy Morrisseyem („Samsara”- choć tytuł sugeruje co innego).

Jednak nad „Bigos heart” unosi się duch The Beatles i to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Nie byłoby Crowded House i setki innych kapel gdyby nie twórczego duetu Lennon-McCartney – Tymon daje upust obu odniesieniom już na samym początku płyty (”Goodbye”). Mamy istne klasyki („Drugs”, „Bigos heart” wędrujący w stronę reggae czy „Posłuchaj, Siddhartho”- jedyny nagrany w języku polskim song, choć analogicznie odnoszący się do Myslovitz a „Pete Best was good enough” to prawie kopia „She loves you”...), sporo w tym wszystkim jednak pastiszu, psychodelii oraz doskonałej znajomości muzycznych styli i ich pochodnych.

Krążka słucha się w zaskakująco płynny sposób, każda z kompozycji to nowe muzyczne wyzwanie, nowa jakość i zarazem niezwykła dawka muzycznych pejzaży. Gdyby tylko nie hermetyzacja naszego rynku, gdyby nie ignorancja na prawdziwą muzyczna erudycję i obeznanie w historii, album „Bigos heart” mógłby zostać okrzyknięty- płytą ubiegłego roku. A tak, tylko fani twórczości Tymona sięgną po niniejszy krążek, no może z dodatkiem poszukujących na polskim rynku, na jego marginalnych obrzeżach. A album to zacny, świetnie brzmiący, zaskakujący muzycznymi rozwiązaniami i odniesieniami. Zabawa dźwiękami, stylami i brzmieniem, niepowtarzalna w polskich realiach.

Adam Dobrzyński
 

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews