musicnews musicnews

SABATON - Coat Of Arms

Data: 2010-07-16
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Piąty album Szwedów z Sabaton to znów przekrój przez historię i przede wszystkim pola bitewne z kolejnymi ukłonami wobec Polaków. "Uprising" to heavymetalowy hymn dla Warszawy, hołd dla Powstańców. Po "40:1" (z poprzedniej płyty "The Art Of War") upamiętniający Polskie Termopile, czyli bitwę pod Wizną w 1939 r. przyszedł czas, by opisać może najbardziej dramatyczną, ale jakże chwalebną kartę naszej historii. Zapowiedziany na 1 sierpnia teledysk będzie z pewnością sporą sensacją. A potem trasa zespołu – sukcesem.

 

I taka jest cała płyta. Sabaton konsekwentnie pisze piosenki o wojnie, z zacięciem edukacyjnym i antywojennym. To się sprawdza. Wiedziony ciekawością prześledziłem np. przebieg bojów o Wiznę i ku mojemu zaskoczeniu odkryłem, że walczył tam i poległ tam ktoś z mojej dalszej rodziny – por. Stanisław Brykalski. Ten przebiegły zabieg Szwedów łapie za gardło – czuję się dumny, że jestem Polakiem, serce urasta, chce mi się maszerować, czcić poległych przodków, a najlepiej zarzucić na ramię broń i ruszyć bić Niemca.

 

Jest melodyjnie. Cholernie melodyjnie. Ja wiem – to brzmi absurdalnie, ale tak jest. Utwory Sabaton można z łatwością zanucić już po 2-3 przesłuchaniach. To dobrze wróży koncertom – chóralne śpiewy z publicznością będą stałym elementem show Sabatonu. Nic bardziej nie jednoczy fanów z zespołem. Kolejny element ważny dla stylistyki heavymetalowej – rytmy. Wszystko jest równe, zwarte, bojowe i nikt nie wyrywa się przed szereg. Gitary to riffy, riffy i raz jeszcze kanonada riffów, solówki – są owszem, lecz na kolana żadna nie rzuca. Zobaczymy jak będzie na żywo. Sekcja napędza to wszystko - raz jest szarżująco, raz marszowo, a innym razem złowieszczo bądź żałobnie. Do tego, niestety, natrętnie obecne klawisze – rozmiękczają ten metal czasem aż za bardzo. Aranże wzbogacają też chórki – czasem patetyczne, czasem gromko pokrzykujące. Wokalista i lider – Joakim Broden – jakimś super głosem nie dysponuje. Nadrabia za to jego siłą oraz dobrą ekspresją. Refleksja ogólna – nawet jeśli w ekipie Szwedów jest choć jeden wybitny instrumentalista, to nikt nie wyskakuje i nie wynosi się nad kolegów. W zespole panuje zapewne dyscyplina godna koszarów.

 

Sabaton to muzyczny spadkobierca Rainbow, Iron Maiden, Manowar, Helloween, Therion, Rhapsody, Europe czy Rising Force Malmsteena. To czystej wody power metal bez artystycznej pretensji do bycia czymkolwiek innym. Świetnie – dla fanów. Mniej świetnie dla osób bardziej osłuchanych. Niedobrze, gdy pojawiają się już muzyczne autoplagiaty. No i jeszcze ja rozumiem tematyka, ale chyba można poszukać jakichś zamienników, a nie tylko "no surrender, no retreat"?

 

Przez zwrotki przewijają się więc dywizje, pułki, baony, klucze i szczęk oręża. Wspomniane "Uprising" powinna grać Trójka, to może być przebój. Ponure i złowieszcze "Final Solution" opowiada o obozach koncentracyjnych. "Aces In Exile" bojowa pieśń o pilotach walczących podczas Bitwy o Wielką Brytanię. Jest więc i następny ukłon w stronę Polaków – Dywizjon 303. Panowie, Arkady Fiedler byłby z was dumny! A nauczyciele polskiego już są Wam wdzięczni. Może dzięki tej płycie lektura powróci do łask. Ja tę książkę bardzo lubiłem… Szwedzi jednak nie są stronniczy – oddają hołd i żołnierzom niemieckim. Utwór "Wehrmacht" to próba refleksji nad tym, że historia może wpędzić w ludzi w potworne okoliczności.

 

Jak wspomniałem serce nie tylko urasta, ale i maszerować się chce. Być może na kolejnych płytach Sabaton nagra utwory, w których refreny będą prostymi żołnierskimi komendami. Oczywiście, nie byłbym sobą, gdybym jakiejś szpilki (może lepiej – gizarmy?) nie wbił. Panowie, kiedy jakiś kawałek o tym, jak Polacy spuścili łomot, czyli manto Szwedom? Przypomnę: bitwa pod Kircholmem – 1605 r., potop szwedzki – lata 1655-1660.

 

Dawid Brykalski (zwolniony dożywotnio ze służby wojskowej, nad czym szczerze ubolewa)

 


Tagi:
Sabaton, Coat Of Arms

Dodaj komentarz

Komentarze

Człeku, odpuść te złośliwości i po prostu słuchaj jak gra Sabaton. To dobre na frustracje. A ta dogryzka o Kirholmie - no cóż, cios poniżej pasa, bohaterze...

(2010-07-29 | 22:33)

~ bariar

musicnews MusicNews