METALLICA - Death Magnetic
Prawdopodobnie pisanie recenzji takiej płyty jak "Death Magnetic" mija się z celem. A dlaczego? Szczerze wątpię, żeby duży odsetek słuchaczy sugerował się tekstem dziennikarskim przy zakupie nowego krążka Metalliki. Ci panowie mają tak oddaną rzeszę fanów, że ludzie na każdy album czekają z ogromną niecierpliwością i nawet taki "niewypał" jak "St. Anger" nie zniechęcił tłumów maniaków, którzy najpierw zjawili się na majowym koncercie w Chorzowie, a 12 września pokryli "Death Magnetic" podwójną platyną.Odrzucając artystyczne aspekty tej płyty i zastanawianie się czy to powrót do dawnych czasów, trzeba zwrócić uwagę na bardzo pozytywny aspekt tej chyba najważniejszej premiery tego roku – zespół jakby nie było metalowy sprzedaje w dniu premiery w naszym kraju 20 000 sztuk albumu. I to w kraju, w którym listy sprzedaży okupowane są przez radiowe składanki i wątpliwych zwycięzców letnich festiwali. To bardzo pocieszający i napawający optymizmem fakt. A podobno nikt teraz nie kupuje płyt… Z drugiej strony nie ma się co dziwić, bo pięcioletnie oczekiwanie na premierowy materiał, machina promocyjna nakręcona do granic możliwości i niezaprzeczalny status gwiazdy musiały zrobić swoje.
"Death Magnetic" miało być powrotem do Metalliki z okresu "...and Justice for All" i "Metallica". Czy jest? Po części na pewno tak. Są rewelacyjne zmiany tempa, są solówki Kirka Hammetta, dobrze zgrana sekcja i głos Jamesa Hetfielda w formie na jaką, szczerze mówiąc, od dawna czekałem. Aż chce się wykrzyknąć: brawo! Pozostaje tylko drażliwa kwestia produkcji tego albumu. Wiele psów już zostało powieszonych na Ricku Rubinie za to co zrobił z "Death Magnetic" i ja też będę musiał dorzucić jednego. Zbawiciel wielu artystów dużego formatu, w tym przypadku nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Nie wiem dlaczego panowie z zespołu postanowili zmienić tak dobrze wypróbowany i sprawdzony schemat jak chociażby z "Load" czy "Reload". Może szukali powiewu świeżości i nie do końca wierzyli w swoje siły?
Trzeba jednak zasłużenie przyznać, że nowy materiał Metalliki to mocny metalowy wykop, który bardzo wyraźnie koresponduje z twórczością grupy z przełomu lat 80-tych i 90-tych, ale podany w aktualnym sosie aranżacyjnym. I może "The Day that Never Comes" nie powinien aż tak nachalnie nawiązywać do fenomenalnego "One", a "Suicide & Redemption" mógłby nawet całkiem zniknąć z tego albumu, ale "Death Magnetic" jako całość to bardzo dobry, rzetelny i solidny materiał, który gdyby został skomponowany i nagrany między "...and Justice for All", a czarnym albumem, to byłby teraz klasycznym krążkiem Metalliki, stawianym dokładnie w tym samym rzędzie, co wspomniane wyżej dzieła.
Arek Młyniec
Tagi:
Metallica, Death Magnetic
Komentarze
Prawie się zgadzam z autorem tekstu. I "prawie" w tym wypadku czyni niewielką różnice. :)
(2008-10-08 | 02:43)
~ www
[ x ]
Czego szukasz?
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011