musicnews musicnews

KRALLICE - Dimensional Bleedthrough

Data: 2010-01-18
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Zaledwie kwartał wstecz pisałem o debiucie tej grupy i czuję się w jakiś sposób zobligowany literacko przepracować wielokroć ponawiane seanse wsłuchiwania się w dźwięki kolejnej pełnoczasowej płyty Krallice zatytułowanej ‘Dimensional Bleedthrough’.

 

Nowojorskie trio postarało się o utrzymanie pewnych formalnych wyznaczników stylu, zgrubsza zakreślonych na albumie z ubiegłego roku, jednocześnie, w mniej lub bardziej świadomy i zdecydowany sposób, wprowadzając pewne zmiany. Znikły oto owe fantastyczne gitarowe sola przeszywające powietrze, gdzieś ponad rzekami chropowatej magmy gitar - w nowych utworach mniej jest surowości, oszczędne akordy ustąpiły miejsca pracowicie wydobywanym ze strun melodiom. Nie znaczy to, że na nowym albumie brak jest dysonansowych partii, często przechodzących we fragmenty zapamiętałego frazowania sprawiającego wrażenie chwilowej utraty kontroli – taki sprytny zabieg potęgujący do granic momentum poszczególnych utworów (podobny efekt, acz osiągnięty innym sposobem, zamyka zawartość płyty – ktoś mógłby zakląć, nomen omen, na koniec: "Unto Infinite Twilight").

 

Wspomnieć powinienem także o pracy wokalnej na "Dimensional..." – pojawiły się bowiem liczne całkiem partie growlingu, budzącego skojarzenia z - zachodzę w głowę i przypomnieć sobie nie mogę - spośród słuchanych, ostatnimi czasy, nagrań, które odpowiadać mogą za takie asocjacje wspominam wczesne produkcje Suffocation ("Reincremation" i "Human Waste").

 

Zdecydowanie mocniejsze ważenie wywołałby na mnie ten materiał okrojony z pierwszego, najzwyczajnej nudnego i męczącego, utworu ewokującego większość charakterystyk właściwych konwencji "melodyjnego metalu" z banalnością melodii na czele (podobne zastrzeżenia mógłbym zgłosić do początku ostatniej kompozycji). Muzyka Krallice to wciąż trudno definiowalny amalgamat ekstremalnych odmian rocka, niepozbawiony atmosfery, hipnotyzujący, ale nie minimalistyczny - raczej bardziej epicki (przypominają się dwie pierwsze płyty norweskiej grupy Enslaved). Jeśli pojęcie ewolucji określa, między innymi, proces postępującego w czasie zróżnicowania, to można zaryzykować przyjęcie ad hoc takiej hipotezy. Pozostaje kwestia jakościowego wzmożenia, czy raczej emergencji nowych jakości i oceny tychże. Myślę jednak, że mało wartościowa to metafora i nie widzę dla siebie roli w tak szeroko zakreślonej perspektywie. Wystarcza mi kilkanaście odsłuchań "Dimensional Bleedthrough" i decyzja o pozostawieniu, na jakiś czas, tej płyty na półce...

 

Maciej Motyka

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews