musicnews musicnews

MASSIVE ATTACK - Heligoland

Data: 2010-03-05
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Starając się rzetelnie analizować twórczość Massive Attack nie sposób nie dostrzec, że triphopowa grupa nagrała już swój "album życia". "Mezzanine", który ukazał się w 1998 roku to opus magnum i zespołu, i gatunku. Nawet solowe projekty członków formacji nie są w stanie doścignąć doskonałości formy i treści płyty sprzed… 12 lat!

 

Słuchając, udanego, a jakże, "Heligoland" mam wrażenie, że Massive boryka się z przekleństwem tak udanej płyty. Z jednej bowiem strony 3D (czyli Robert De Naja - bo tylko on pozostał z oryginalnego składu) chce pchnąć muzykę w nowe rejony, z drugiej dorównać nagraniom sprzed lat. "Heligoland" stoi pośrodku tej drogi. Nawiązania do "Mezzanine" są bardzo czytelne, podobnie jak próby nadania nowej wartości. Kompromisy, kompromisy, kompromisy, na szczęście nie zgniłe i na szczęście nie obniżające poziomu całości. Jednak, przypominam, płyta nie jest przełomowa, jest na to o wiele za mało odważna i awangardowa. Po kolejnym przesłuchaniu przyłapałem się, że podoba mi się prostota propozycji Massive. 3D + muzycy studyjni + goście (Hope Sandoval i Damon Albarn) kombinują z dźwiękami na podstawowym, pierwotnym poziomie. Cała płyta jest gęsta, etniczna, urozmaicona, nowoczesna, mroczna, intrygująca, angażująca, trochę melancholijna. Komunikat, jaki z niej odczytuję brzmi: świat nie jest wesoły, radosny. Świat jest zmęczony, trudny i nostalgiczny. I jeszcze jedno – basy – te zwykłe wydobywane z instrumentów oraz samplowane zostały nagrane tak, że "Heligoland" jest jakby stworzony, by puszczać go idąc do łóżka. Nie mam na myśli kołysanek do snu. Te przetworzone afrykańskie rytmy nie pozwolą na to. Myślę o TYCH sprawach. Może i to odważna interpretacja, ale mam też wrażenie, że swoją muzyką Massive chce również powiedzieć: płeć partnera jest obojętna.

 

Oczami wyobraźni widzę już te nieprzytomne tłumy falujące na jakimś Openerze czy innym masowym festiwalu przy "Splitting the Atom" albo "Girl I Love You". Dla najbardziej radykalnych fanów to będzie jak trans. Massive Attack - elektroniczni, przewrotni szamani naszych czasów?

 

Dawid Brykalski


Tagi:
Massive Attack, Heligoland

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews