HANK III - Hillbilly Joker

Płyta na setkę? Ba, na dwie setki... i ogórka.
Dzisiaj drodzy czytelnicy recenzja płyty, której autor wpisuje się w popularny, zwłaszcza u nas, rynek country. W końcu cały nasz mainstream muzyczny to wieś. Bywa to country różnie nazywane - alternative country, cow punk, a spokojnie można dodać blues country, metal country i doom country, wszystko przyprawione hardcorem i naturalnym aromatem szopy pełnej siana. Znaczy, jest swojsko jak w stolicy. Ekologicznie i zielono ale bez przytulania drzew. Bizony są niestety w odwrocie.
Hank Williams III to jeden z licznego grona Williamsów. Tak, tych z Nashville. Potomek Hanka Williamsa, Hanka Williamsa Jr., i nasz bohater bohater, Hank Williams III. Nashville jak wszyscy wiemy jest amerykańską stolicą obciachu, Dolly Parton i Krisa Kristoffersona. To produkcji muzycznych tego miasta słuchają kierowcy wielkich ciężarówek, przemierzający prerie kraju Irokezów i Dakotów. Ulubiona muzyka gospodyń domowych i dzielnych farmerów przechodzących kompostownik i wojujących z terroryzmem w zastępstwie wymierającego komunizmu. I w tym momencie pora na rozczarowanie. Rozczarowanie tym większe, że taka zacna rodzina i taki rodzynek. Hank Williams III był pierwszym artystą country wpisanym na listę naklejek "parental advisory". Fakt, nie przebiera chłopak w słowach ale country to podobno prosta muzyka. Kilku wytatuowanych facetów, którzy wyglądają na kowbojów z przepustką zakładu karnego. I tak też grają. Prosto, z kopem i do rytmu. Przeważnie szybko ale skoro mamy skakać po stołach to i lirycznie musi być w temacie. Oj, daleko Hankowi do innych określanych alt contry. Jeżeli komuś przyszły na myśl w tym momencie takie nazwy jak Calexico lub Lambchop to błądzi. Hank Williams III na "Hillbilly Joker" to połączenie prostoty Ramones z duchem hardcoru Dead Kennedys, industrialnym krzykiem Ministry i doom metalem Hollow Leg. Dowody? "I'm Drunk Again", "M.F.J.", "Now He's Dead". Hank po prostu urywa głowę i rozdeptuje kapelusz. Jego występ na sławnym kiedyś festiwalu country w Mrągowie gwarantowałby zamieszki.
Rozpoczynający wydawnictwo "Hillbilly Joker" to rozpędzony punk rock i to w tym najprostszym wydaniu... a jak kopie! O "I'm drunk" już wspominałem. Niesamowity blues i doom metal. Przerwane przeładowaniem pistoletu na wstępie. Ten pan nie żartuje. Czekam aż ktoś wspomni o Dolly Parton. "Life of Sin" niech was nie zmyli początkiem, w którym mogłoby łoić Exploited, a późniejszym odjazdem w stronę rocka psychodelicznego i koleżeńsko - progresywnego. "Pistol Packin" przez moment przypomniało mi czasy Helmet i Pantery z domieszką Body Count. "Tennessee Driver" wiezie się sam po prerii i, daję słowo, słyszę tam Indian oraz apokalipsę z jej jeźdźcami. Przy "M.F.J." Al Jourgensen powinien posypać głowę popiołem zamiast produkować kolejne remiksy Ministry. "Drink It, Drug It" kontynuuje jazdę po bandzie trzymając się również ulubionych podmiotów lirycznych autora. Ta naklejka zupełnie przestaje dziwić.
Dla kogo właściwie jest ta płyta? Skojarzenia z country pewnie odstraszą zatwardziałych metalowców, a fani anglosaskiego, statecznego brzdąkania w tradycji indie rocka będą pilnować grzywki i krawacika, bo ci wariaci mogą popsuć image. W tym właśnie momencie rozbrzmiewający w "Hillbilly" osioł, bydło i reszta inwentarza uświadomiły mi odbiorców. To wydawnictwo dla świrów i freaków, którzy za nic mają muzyczne gusta i trzymanie się estetyki jednego gatunku, a nade wszystko przedkładają złotą zasadę - Do It Yourself. Którzy nie oburzą się na zestawienie obok siebie "Hillbilly Joker" i "I'm Drunk Again" tylko rzucą w radosnym uniesieniu poprzez pole kukurydzy na imprezę w stodole. Najśmieszniejsze zostawmy na koniec - country na tym wydawnictwie jest tyle co kot napłakał. Jak dla mnie ta płyta to prawdziwa manifestacja rozbuchanej wiosny. Hank, stawiam ulubiony napój przy pierwszej okazji!
Darek Wajszczak
Tagi:
Hank Williams III, Hillbilly Joker
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011