LOST SOUL - Immerse In Infinity

Z niekłamaną przyjemnością przychodzi mi zaprezentować Szanownym Czytelnikom naszego serwisu najnowsze dzieło moich ziomków z piastowskiego Wrocławia. Burza personalna zmiotła z pokładu Lost Soul aż trzy czwarte składu, w którym rejestrowany był poprzedni - wydany przez wytwórnię Earache - studyjny album wrocławskiej bestii, zatytułowany "Chaostream". Na stanowisku dowodzenia pozostał jednak człowiek o kluczowym znaczeniu - kompozytor, gitarzysta i wokalista w jednej osobie - czyli Jacek Grecki. I to bez dwóch zdań jego determinacji zawdzięczamy fakt, że możemy obcować ze świeżą porcją deathmetalowej ekstremy.
Wielu maniaków sonicznej rzezi już od dłuższego czasu upatrywało w Lost Soul kandydata do miana eksportowego brandu, który na równi z Vader i Behemoth będzie rozsławiał imię nadwiślańskiej sceny na światowych salonach. I choć pod względem artystycznym kariera zespołu rozwijała się we własciwym kierunku, to z biznesowego punktu widzenia już czegoś zabrakło. Pewnie wsparcia takich labeli jak choćby Relapse, Osmose czy Earache, z którymi wrocławianie mieli okazję współpracować w przeszłości. W efekcie doszło do rozłamu w zespole i zakończenia współpracy z legendarną brytyjską wytwórnią. Czy "Immerse In Infinity" może okazać się materiałem pod tym względem przełomowym? Bez wątpienia tak. Taki osąd jest jak najbardziej usprawiedliwiony po przesłuchaniu ośmiu monumentalnych (czas trwania od 5:03 do 9:41, przypominają się wielowątkowe kolosy Vital Remains) kompozycji z najnowszego albumu Lost Soul.
Już od pierwszych taktów poprzedzonego kosmiczną introdukcją "Revival" wiadomo, że lekko nie będzie. Morbidowska nawałnica przetacza się przez pokój, gdy Jacek swoim wyjątkowo czytelnym growlem - od czasu do czasu wspomaganym blackmetalowym wrzaskiem i niskim żołądkowym wyziewem - wydziera z trzewi kolejne wersy tekstu, a machinę smierci napędza dewastująco-opętańcza blastownia Desecrate. Po czterach z górą minutach skomasowanej rzezi Grecki po raz pierwszy daje upust swoim umiejętnościom w departamencie solowym. Partie Jacka są perełkami na tym krwistym torcie śmierćmetalowej nawalanki. To co powoduje, że muzyka Lost Soul stoi o klasę wyżej od dokonań całej rzeszy konkurentów - i lokuje się w poblizu pozycji okupowanych przez takich tuzów jak Immolation czy Nile - jest bez wątpienia jakość kompozycji. Pomimo tego, że są one wyjątkowo rozbudowane, pozostają spójne. Słychać, że nie pozostawiono niczego przypadkowi.
Od czasu do czasu pojawiają się też motywy wręcz przebojowe, jak na przykład "rwane" patenty z "If The Dead Can Speak", ale o tym wiemy już przynajmniej od czasu "Godstate" z poprzedniej płyty. W tych momentach, gdy zespół nieco spuszcza nogę z pedału gazu, do muzyki wpada nieco więcej powietrza. W końcu ponad 50 minut jazdy bez trzymanki skazałoby słuchacza na balansowanie na granicy obłędu. By nieco zluzować monolityczny charakter muzyki grupy, od czasu do czasu wykorzystywane są elektro-kosmiczne ozdobniki, a we wstępie do "Simulation" pojawiają się plemienne kongosy. Odbiór ułatwia też krystalicznie czysta produkcja, dzięki czemu słychać cały aranżacyjny rozmach i bez problemów można podziwiać kunszt instrumentalistów.
Słuchając "Immerse in Infinity" jestem dumny, że miałem okazję dzielić z Jackiem i jego bandem sceny wrocławskich klubów. Z tego, że mimo wiatru w oczy facet nie poddał się i wciąż prowadzi swoją krucjatę. I choć nie kupuję poetycko-filozoficznej otoczki, jaką Grecki stara się roztoczyć wokół swojego dzieła, to jeżeli ona stanowi pożywkę dla jego kreatywności, to niech tak pozostanie, bo im więcej takich płyt, tym bardziej wiadomości o śmierci brutalnego death metalu będą okazywać się mocno przesadzone. "Immerse In Infinity" to w swoim gatunku prawdziwy majstersztyk.
Maciej Miskiewicz
Tagi:
Lost Soul, Immerse In Infinity
Komentarze
album może i brzmi ,ale co z tego jak tak naprawdę to album studyjny cztery gitary nagrywane na stronę a czemu nie osiem,perkusja tak równana przez studio że brzmi sztucznie na dodatek nagrywana na elektronicznym pizdryku plus podkładane brzmienie, mam nadzieję że inne kapele nie pójdą śladem tak sztucznych kapel bo nie długo będziemy mieli nowy gatunek sztuczny death metal
~ wolf
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011