Handsome Furs

musicnews musicnews

THE PRODIGY - Invaders Must Die

Data: 2009-03-08
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl
37-letni lider The Prodigy, Liam Howlett, jedną nogą wciąż tkwi w rave'owym szaleństwie początku lat 90., ale jednocześnie nie potrafi zapomnieć o przełomowej płycie "The Fat Of The Land", która zapewniła mu międzynarodową sławę. Jego nowy album, "Invaders Must Die", niestety nie przynosi przebojów na miarę "Voodoo People" czy "Firestarter", ani utworów, które mogłyby stanąć w szranki z "Breathe". Pozwala za to zapomnieć o ostatnich, niezbyt udanych eksperymentach sygnowanych szyldem The Prodigy.

"Invaders Must Die" to pierwsze od 1997 roku muzyczne spotkanie Howletta z charyzmatycznym krzykaczem Keithem Flintem. Od czasu ich rozstania minęło dwanaście lat i, pomijając fizyczne oznaki mijającego czasu, okazuje się, że tak naprawdę niewiele się u nich zmieniło. Tym razem Howlett zamiast po raz kolejny testować cierpliwość swoich słuchaczy, po prostu odkopał własne pomysły sprzed dekady i zrobił najlepszą rzecz, jaką mógł - oddał część z nich w ręce znanego z Does It Offend You, Yeah? producenta Jamesa Rushenta. Ostateczny efekt okazuje się bardzo znośny. Znośny, nie przełomowy, ani tym bardziej rewolucyjny. Dawną chwałę przypomina zarówno mocny, singlowy "Omen", jak i kawałek tytułowy, po brzegi wypchany oldschoolowymi brzmieniami syntezatorów. Niestety, po drodze ginie gdzieś nagrany z Davem Grohlem "Run With The Wolves", duet z utalentowaną wokalistką Amandą Ghost ("Colours") i kawałki o drapieżnych tytułach (m.in. "World's On Fire", "Piranha" czy "Warrior's Dance"). Niewiele w tym wszystkim młodzieńczej werwy, która niegdyś stanowiła o sile The Prodigy, za to dobrze słychać wyrachowanych panów w średnim wieku. Zabrakło nie tyle dobrych beatów, co przede wszystkim wiarygodności. W pojedynku z cieszącymi się coraz większym powodzeniem Justice i Pendulum, które korzystają z wypracowanego przez Howletta przepisu na efektowne połączenie muzyki elektronicznej z rockową siłą, może się to okazać niewystarczające.

Maciek Stankiewicz

Tagi:

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews