musicnews musicnews

CHARLOTTE GAINSBOURG - IRM

Data: 2010-02-24
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Namiastka emocjonalnego ciężaru skandalizującego "Antychrysta" Von Triera przefiltrowana przez postmodernistyczny pop Becka i ironiczny seksualizm twórczości Serge'a Gainsbourga. Plus kobieca wrażliwość jego córki, która niesprawiedliwie w pojedynkę sygnuje cały projekt. Tak w skrócie prezentuje się najnowszy album Charlotte Gainsbourg.

 

Ciężar, bo przy pomocy "IRM" Charlotte próbuje pożegnać towarzyszące jej od 2007 roku demony, za sprawą których pukała już do nieba bram. Niesprawiedliwie, bo muzyka jest w większości dziełem Becka Hansena i jest to jego najlepszy materiał od ładnych paru lat. Aż w końcu Serge, bo wszystko wskazuje na to, że Charlotte pogodziła się z dziedzictwem swojego ojca i bez kompleksów śpiewa po francusku, nie zważając na oczekiwania i presję idącą w parze z nazwiskiem.

 

Tutaj nie ma rewolucji, bo "IRM" to przede wszystkim najwyższej klasy muzyczne reminescencje. Od przywodzącego na myśl "As Tears Go By" duetu Jagger/Richards "Time Of The Assassins", przez mocno beatlesowski "Heaven Can Wait", kojące, gainsbourgowskie "La Collectionneuse" oraz "Le Chat du Café des Artistes" (cover Jean-Pierre'a Ferlanda), aż po bujający (pamiętacie jeszcze Marka Bolana?) "Dandelion" i mechaniczny, kojarzący się motoryką ostatnich dokonań Bjork utwór tytułowy. Te wszystkie inspiracje zostały wrzucone do jednego garnka, zmiksowane i podane w wyjątkowo gustownym stylu. Owszem, wszystko rozgrywa się tutaj pod dyktando melancholii ("You can go there anytime that you like/And try to find hapiness from a gun"; "Leave my head demagnetized/Tell me where the trauma lies"), ale – choć może to zabrzmieć niewiarygodnie – każda piosenka pełna jest zmysłowości. I to właśnie ten rozdźwięk między autodestrukcyjną wymową tekstów i subtelnym pięknem ilustrującej je muzyki świadczy o klasie "IRM". Klasie, której Charlotte mogłaby pozazdrościć niejedna śpiewająca aktorka o znanym nazwisku.

 

Maciek Stankiewicz


Tagi:
Charlotte Gainsbourg, Beck, IRM

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews