Suzanne Vega

musicnews musicnews

GORILLAZ - Plastic Beach

Data: 2010-03-07
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Komiksowa ekipa pod wodzą diabolicznego Murdoca to ostatni bastion popowej mitologii. I choć na jego Plastikowej Wyspie stężenie gwiazd na metr kwadratowy przekracza wszelkie dopuszczalne normy, nie mamy do czynienia ze sztuczną akcją marketingową, tylko z najlepszym popowym krążkiem ostatnich miesięcy.

 

Mózg całego projektu, Damon Albarn, nie oddał pola zaproszonym gościom. A musicie wiedzieć, że nie miał do czynienia z sezonowymi gwiazdkami - dość wspomnieć takich artystów jak Lou Reed, Mark E. Smith, Snoop Dogg, czy po raz pierwszy od lat razem Paul Simonon i Mick Jones z The Clash. Efekt ich współpracy najłatwiej porównać do szalonej jazdy muzycznym rollercoasterem – od ambitnego współczesnego popu, przez syntetyczne brzmienia lat 80., dubowe podkłady rytmiczne, aż po hip-hop (tak, tym razem w zasadzie bez gitar) i orientalne smaczki. I najlepsze – wystarczy jeden bilet, a jeździć można do woli.

 

Jak podczas wizyty w lunaparku, tak i w trakcie zwiedzania Plastikowej Wyspy czekają nas chwile pełne napięcia i te, kiedy będziemy myśleć o wciśnięciu przycisku "forward" w pilocie. Na szczęście Albarn, jak na dobrego kaowca przystało, zadbał o to, by rozrywek było pod dostatkiem. Nagrany z raperami Kano i Bashym "White Flag" porywa egzotycznymi rytmami i bliskowschodnią melodyką (to zasługa The Lebanese National Orchestra for Oriental Arabic Music), "Rhinestone Eyes" i "Stylo" zachwycają retro smaczkami i chwytliwymi refrenami, "Empire Ants" (gościnnie Little Dragon), "Some Kind Of Nature" (tutaj Lou Reed) oraz "On Melancholy Hill" czarują niezwykłą atmosferą, a jakby żywcem wyrwany z prywatnych archiwów Davida Bowiego "Broken" sprawi, że zatęsknimy za Białym Diukiem. Zresztą nawet gdyby – co oczywiście mija się z celem – odstawić na bok piosenki, Gorillaz i tak pozostaną najciekawszą kreacją popkulturową ostatniej dekady. Ręka do góry, jeżeli ktoś ma jeszcze ochotę oglądać wizerunkowe zmagania Britney Spears i Christiny Aguilery. Nie ma chętnych? Postawmy więc na śmierdzącego siarką, demonicznego lidera Gorillaz - Murdoca. Diabeł zawsze miał najlepszą muzykę.

 

Maciek Stankiewicz

Dodaj komentarz

Komentarze

a co pan powiesz o kompletnie odjechanym moim zdaniem "Sweepstakes"? przy tym to az mi nozki same sie ukladaja do tanca;)

(2010-07-29 | 18:35)

~ zakapior

musicnews MusicNews