DISQUIET - The Truth

Zupełnie się nie znam na tych wszystkich nowych zespołach, które wzorują się na średnio-nowych zespołach, które parę lat temu postanowiły odświeżyć thrash i death metal, spoglądając na te gatunki ze współczesnego punktu widzenia, jednocześnie pozostając z szacunkiem wobec heavymetalowej tradycji lat osiemdziesiątych. Już takie In Flames zainteresowało mnie raczej na krótko, nie mówiąc o kolejnej fali melodyjnego grania spod znaku Trivium oraz - przypuszczalnie - jeszcze jednej, którą, jak sądzę, przegapiłem, nie śledząc w ogóle ewolucji gatunku. Faktem jednak jest, że poczucie melodii wśród kolejnych pokoleń wykonawców (i słuchaczy) mocniejszego grania nie zginęło i nie zanosi się na to, aby miało się to zmienić w kolejnych latach.
Dobrym dowodem na potwierdzenie tezy, którą postawiłem na koniec powyższego, nieco przydługiego, wstępu wydaje się debiut poznańskiego Disquiet. Zespół, z tego co się orientuję, trochę już zaczął mieszać w lokalnym podziemiu, a teraz śmiało wychyla z niego głowę, wydając płytę "The Truth". Czy muzycy odkrywają w swoich dźwiękach jakieś wielkie Prawdy, przekonany nie jestem. Prawdziwa wydaje się natomiast pasja i energia, której na tym krążku nie brak. Mamy tu bowiem do czynienia z bardzo porządnie zagranym melodyjnym, acz agresywnym, metalem. Co warte podkreślenia - utrzymanym na bardzo wysokim poziomie kompozycyjnym i wykonawczym. Utwory są wielowątkowe i niekiedy frapujące, a technicznego opanowania instrumentów zdecydowanie muzykom odmówić nie można. Zwłaszcza gitarzyści pokazują, że umieją szybko przebierać paluchami, że wiedzą, do czego wajcha służy etc. A przy tym, że odrobili lekcję nie tylko z nowoczesnego death metalu, ale i klasyczne heavy smaczki nie są im obce. Mieszanka ta może stylistycznie nie jest pierwszej świeżości, ale z nawiązką rekompensuje ją radość grania, z jaką słuchacz ma do czynienia.
Z przyjemnością zobaczyłbym Disquiet na żywo, bo jeśli finezyjne partie dobiegające z płyty nie są tylko efektem żmudnej i długotrwałej pracy studyjnej, to podejrzewam, że możemy mieć tu do czynienia z koncertową maszyną do zabijania. W każdym razie sądzę, że warto zapamiętać tę nazwę i kibicować zespołowi w jego rozwoju, bo kto wie, może już niedługo drzwi wielkich światowych wytwórni otworzą się dla niego szeroko, czego poznańskim muzykom pozostaje szczerze życzyć.
Adam "kalisz" Kaliszewski
Tagi:
Disquiet
Komentarze
Słyszałem na żywo - rewela!!!!! Oba projekty "chłopaków" dowodzą, że są genialni koncertowo, co dzisiaj niestety jest rzadkością
~ Tomasz
No widzę Adam, że już do nich dotarłeś ;)) Nie napisałeś nic o inspiracji zespołu, którą bardzo wyraźnie słychać. A koncerty tak jak podejrzewasz, mają świetnie. Wybierz się jak będą grali w Wawie, polecam ;-) Pozdr
~ Czarna
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011