musicnews musicnews

CRYPTIC TALES - Valley Of The Dolls (reedycja)

Data: 2010-01-20
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Wraz z wydaniem w 1992 roku przez Carnage Recods kasety "Anathema" grupa z Przemyśla dołączyła (w czym udział swój miała wielce opiniotwórcza rola związanego z Carnage "Thrash’em All Magazine") do plejady gwiazd "polskiej sceny". Niestety rozliczne perypetie, jakie przechodził zespół, a nadto masowa egzaltacja ostentacyjnym obskurantyzmem osobowości zaangażowanych w renesans black metalu, skutecznie odwracająca uwagę najmłodszych fanów muzyki (a co za tym idzie i większości wydawców), zaskutkowały spowolnieniem, a ostatecznie, ustaniem aktywności.

 

Akcja tej opowieści kończy się jeszcze przed 2000 rokiem i, co nie jest niezwykłe, okazało się, że demony nie śpią, skoncentrujmy się na tym co miało miejsce piętnaście lat temu. Dostajemy bowiem dzięki Psycho Records płytę CD zawierającą trzecie demo oraz zapis wideo koncertu Cryptic Tales w ramach ciechanowskiego "Sthrashydła" (mamy tu dwa utwory, które nie znalazły się na wspomnianym wydawnictwie). Całość skrywa elegancka okładka autorstwa Łukasza Jaszaka (już "Wolfpack" mógł służyć za portfolio) i - eufemizując - nieco mniej fajna grafika wewnątrz książeczki.

 

Materiał z kasety z 1994 roku został zremasterowany i brzmieniowo bliższy jest wczesniejszym nagraniom zespołu. Setki, jeśli nie więcej, odsłuchań nauczyły mnie kochać ten oryginalny sound – sopranowy, papierowy i wogóle lichy (w sposób ekstremalny to specyficzne brzmieniowe znamię, najmocniej chyba, wyciśnięte zostało na materiale "My Soul" grupy Necrobiosis. W żaden sposób, nie udało się wydobyć w Warrior Studio efektu Sunlight) i... trochę szkoda mi utraty tegoż. Brzmi to mocniej, selektywniej, ale... Pozostaje za to wyrazista muzyka. Kto nie trawił zawartości "Valley of the Dolls" nie zdoła pewnie i teraz – nie mam więc po co generować superlatywów. Czytelnikom, niekoniecznie młodszym, nie mającym dotąd okazji by poznać twórczość "pierwszego" Cryptic Tales podpowiedzieć mogę mogę, że kompozycyjnie materiał z trzeciej kasety nie ustępuje najlepszym płytom Edge of Sanity (deathmetalowe "mięsoę, zgrubsza mielone, solidne i tłuste kawałki formowane w blues-rockowe krągłości, przyprawione orientalnymi kadencjami, okraszone artrockową glazurą). Część partii przywołuje w pamięci albumy "In the Court of the Crimson King", a także "In the Wake of Poseidon", albo "Redę King Crimson. Nad to, podobnie jak na wcześniejszej kasecie zatytułowanej "Anathema", rockowe utwory przetykane są dawnymi (barokowymi głównie), ale i autorskimi, akustycznymi partiami gitarowymi – taka maniera występująca u "paru" metalowych gitarzystów - tuaj sprawdza się znakomicie, choćby z uwagi na moc pracy pierwszego kompozytora nad instrumentem podówczas. Jedynym słabym punktem jest głos Piotra, szczególnie w partiach śpiewanych – całkiem zrozumiała dążność do spontanicznej, samodzielnej realizacji własnego konceptu dała taki to właśnie efekt. Aranżacje "czystych" wokaliz dają pojęcie o zamyśle, wykonanie i nagranie tychże skutecznie wytwarza dystans, który staje się momentami nieznośny przy słchaniu kolejnego, wcale rzetelnego zresztą, materiału "The Tales".

 

Niezależnie od wszystkiego "Valley of the Dolls" pozotaje monumentem, jednym z bardziej spektakularnych, w pejzażu progresywnej muzyki metalowej wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Wierzę, że płyta ta będzie czymś więcej niźli tylko miłym upominkiem dla paru sentymentanych wykolejeńców i gratką dla kolekcjonerów, a jej zawartość zaintryguje otwartych na nieszablonowe kreacje. Amen.

 

Maciej Motyka

Dodaj komentarz

Komentarze

Animatronique, sprawa jest prosta - facet chciał zmieścić dwie recenzje w jednej... niestety "Anathemę" napisał już ktoś wcześniej :-), ale fakt - facet mnie także zniszczył! hehe P.S. "Valley Of The Dolls" to materiał ZNAKOMITY!

(2010-09-04 | 10:56)

~ klocek

Autor zbudował najpiękniejsze zdanie, jakie w życiu czytałem: "(...) Nad to, podobnie jak na wcześniejszej kasecie zatytułowanej "Anathema", rockowe utwory przetykane są dawnymi (barokowymi głównie), ale i autorskimi, akustycznymi partiami gitarowymi ? taka maniera występująca u "paru" metalowych gitarzystów - tuaj sprawdza się znakomicie, choćby z uwagi na moc pracy pierwszego kompozytora nad instrumentem podówczas." Końcówka niszczy ;-)

(2010-09-04 | 10:56)

~ animatronique

musicnews MusicNews