musicnews musicnews

LEASH EYE - V.E.N.I.

Data: 2010-02-08
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Na początku był blues. A potem rock'n'roll. A z Dragon's Eye i Corruption powstał Leash Eye. Polska odpowiedź na amerykańską tradycję. Bo podobnie jak sugeruje stylowa okładka, pędzący po górskich trasach pick-up i do tego bardzo kolorowa książeczka, tu wszystko ma swój początek w tradycji. Stoner rock, hard rock, rock’n roll i blues to w kwestii muzyki. A klasyczne wymiatania i niezwykle eklektyczne i z polotem zagrane osiem nagrań, wzbogaconych choćby przepięknymi solówkami na Hammondzie, czynią album pewnego rodzaju smakołykiem.

Bo nikt w Polsce tak nie gra, no prócz bardziej poszukujących nowoczesnych środków przekazu gości z Corruption. Ale to już ta sama liga. Leash Eye tym będzie dla stoner rocka czym Kruk jest dla hard rockowców. Fani jednych i drugich spokojnie się wymieniają i chodzą na koncerty obu kapel. To jest piękne.

Wracając do kwestii organów Hammonda. Niezwykłe muzyczne pejzaże czaruje na nich Michał Łapaj z zespołu Riverside. Czyli kumple ze stolicy wsparli się jak tylko mogli najlepiej, by pomysł Opatha wreszcie nabrał właściwej formy i wykrystalizował się w postaci kompaktu, oficjalnie zresztą wydanego.

A kto jest wydawcą? Całkiem malutka ale z wielkimi ambicjami wytwórnia, zajmująca się muzyką od lat. Działa na polu internetowym, a od niedawna jako wydawnictwo. Najpierw tytuł prasowy "Heavy Metal Pages", teraz przyszła kolej na płyty. Brawo. Tylko pogratulować. Zaczęło się od Alastora, potem był The No-Mads, a teraz przyszła kolej na warszawski Leash Eye.


Konar, Marecki, Opath oraz Sebb to skład podstawowy zespołu, przed którym zapowiada się bardo interesujący rok. Za chwilę ruszają wspólnie w trasę z Corruption o znamienitej nazwie „From Hell to Wyoming...”. Może nie ma co mierzyć zbyt daleko, ale to może być początek czegoś wielkiego.

Już nie mogę doczekać się koncertowych wersji "Zranionego ptaka", "Strachu" i perfekcyjnego "Tronu". Jak słucha się szczególnie ostatniego z wymienionych nagrań, aż chce się żyć. Polecam.

 

Adam Dobrzyński

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews