musicnews musicnews

WŁOCHATY - Wbrew wszystkiemu

Data: 2010-08-29
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

"A gdy się wkurwię, włączam fuzz / Odpalam piec i poprzez struny / Klnę na was, a polityków miażdżę" - słysząc takie wyznanie, sądziłem już, że słuch mnie zwodzi. Pobożne życzenia czy wolne żarty? Nie, na szczęście te wersy nie dotyczą teraźniejszości Włochatego, a jedynie rekapitulują szczenięce lata grupy, która - jakby nie było - działa już od prawie ćwierćwiecza. Szczecinianie mieli w swej karierze wzloty, upadki i epizody zgoła operetkowe (patrz: niedawny pojedynek na listy otwarte między zespołem a byłym wokalistą), a już na pewno jak nikt inny postarali się, by zgówniarzyć ideę anarchizmu i strywializować słowo "bunt". Właśnie dlatego Włochatego można oceniać jedynie pod kątem dźwięków, profilaktycznie głuchnąc na kolejną porcję metafizyczno-populistycznych komunałów... o przepraszam, "zaangażowany przekaz".

 

Im większy wpływ na muzykę szczecińskich anarchopunków ma gitarzysta Skoda, przez lata zaangażowany w rozmaite projekty hardcore’owe, tym lepiej się Włochatego słucha. Przemożny wpływ Crassu i Conflictu zastąpiły inspiracje nowoczesnym amerykańskim hardcore/punkiem. Nikt już nie ostrzeliwuje nas marszowym rytmem jako podkładem do agit-propowej prelekcji, odzywają się za to głośnym echem wpływy Rise Against, Anti-Flag czy Strike Anywhere. Melodyjnie, szybko, do przodu, konkretnie i na temat. O zgrozo, Włochaty zdradza jeszcze ciągotki do plastikowego reggae, ale tylko w dwóch kawałkach z siedemnastu – od czego opcja programowania listy odtwarzania? Jeden jeszcze fakt domagający się odnotowania to pojawienie się nowego wokalisty, który – choć na pewno nie gorszy od (nie)sławnego poprzednika – też daje się zniewalać emfazie Kordiana na szczycie Mont Blanc. No ale taki już urok tego zespołu, że teksty pisane z perspektywy cierpiącego za milijony domagają się równie dramatycznej interpretacji.

 

Trochę pomarudziłem, a jednak "Wbrew wszystkiemu" jest zupełnie przyzwoitym albumem i na pewno najlepszą pozycją w dorobku Włochatego. Co do muzyki – nie ma lipy, a już na pewno o klasę wyżej, niż wszyscy rodzimi adepci melodyjnego punka z USA. Posłuchać zatem warto, o ile przymknie się oko i ucho na teksty, otoczkę oraz ideolo, bo te zakrawają o groteskę bardziej gorzką, niż zabawną.

 

Sebastian Rerak


Tagi:
Włochaty, Wbrew wszystkiemu, punk

Dodaj komentarz

Komentarze

Płyta całkiem dobra i bez zbędnych wiecowych występów. Muzyka zdecydowanie dojrzalsza. Nie zgadzam się natomiast z tym, że Włochaty "zgówniarzył" ideę anarchizmu kiedykolwiek. Przeciwnie. Nie ma w Polsce równie ciekawego zespołu w warstwie tekstowej, która mówi o wolnościowym wymiarze w życiu społeczno-politycznym.

(2010-12-18 | 00:56)

~ rabi

musicnews MusicNews